Wakacje, truskawki i… Lato z Radiem

Tegoroczny sezon truskawkowy w pełnym rozpędzie. Co roku czekam na truskawki i… „Lato z Radiem”. 🙂 Truskawki oczywiście kupuję od plantatorów. Na wsi ich nie mam. Jakoś tak nie pałam chęcią zbierania. Mam poziomki! Znalazłem… osiem. 🙂 Truskawek krajowych reklamować nie trzeba, ale przypomnę tylko, że oprócz witaminy A, B1, B2 i PP, zawierają więcej witaminy C niż np. cytryny czy grejpfruty. Zajadając się truskawkami uzupełnimy ponadto wapń, fosfor, żelazo, magnez oraz mangan. Lato powinniśmy wykorzystać do objadania się wszelkimi świeżymi owocami. Najlepiej tymi krajowymi, po które w dzieciństwie skradało się przez płot do… ogrodu sąsiada. 🙂 Obrywało się cudze owoce i…. wielokroć za to od rodziców też. I słusznie. Pachta, traktowana przez dzieciarnię jako niezła wakacyjna zabawa z dreszczykiem, była w końcu zwykłą kradzieżą.

lato z radiem

Pachta – zabawa czy szaber?

Szaber to szaber, a pachta to… hm… pachta. Tak wówczas myśleliśmy. No weź… Kraść? Szabrować? Toż nie byliśmy złodziejami. My tylko chodziliśmy do sąsiada pachtować owoce. Zabawa taka. Szło się pachtować jabłka, szło się pachtować gruszki… Zwykłe wakacyjne i najczęściej nocne wygłupy i wygibasy, połączone z pośpiesznym objadaniem się zdobycznymi owocami. Jedno jabłko w zęby, dwa w kieszenie i… chodu z powrotem na swoje podwórko. Po drodze ze strachu można było portki zgubić lub podrzeć na płotach.

Chłopców i wtedy energia rozpierała ponad miarę. Adrenalina? Owszem. Ale żaden z nas nie znał tego słowa. Nie mieliśmy ani deskorolek, ani parkurów. Oczywiście były wrotki, ale głównie na nogach dziewczynek. Kiedy to było? Hm. Było to w czasach, kiedy chłopcy nosili czapki z daszkiem do przodu. W czasach, gdy nikt nie mówił, że jakieś dzieci mają ADHD, lecz że są po prostu nieznośne i niegrzeczne. 😀 To było w czasach, kiedy każdy chłopak na wuefie występował w trampkach ze… STOMILu. Trampki były najczęściej białe lub grafitowe, więc przezorni rodzice zwykli je w środku podpisywać. Wiesz już kiedy? 🙂

porzeczki czerwone

Ładysz – pies ogrodnika

Raz jedyny zakradliśmy się na pobliską plantację truskawek. Raz jedyny, gdy brałem w tym udział. Miałem wówczas jakieś 8-9 lat. Oczywiście w gronie pachtowiczów byłem najmłodszy i – jak się później okazało – najszybszy. Spory udział w moim rekordzie prędkości miał… pies ogrodnika. Choć wszyscy wiedzieliśmy, że z wielkiego psa wielka poczciwota, to jednak jego donośne szczekanie nocą robiło wrażenie. Ładysz był starym bernardynem, który potrafił szczekać nie podnosząc łba z ziemi. Mimo tego jego „łuufffff” było donośne.  Właściciel psa najwyraźniej miał poczucie humoru – ale to wniosek z dzisiaj. 🙂

Następnego dnia rankiem dzwonek do drzwi. W drzwiach stanął plantator. Po krótkiej rozmowie z ojcem zostałem poproszony, aby z nim pójść po truskawki. Ojciec czekał w przedpokoju aż obuje trampki. A miałem nowe. Prosto ze Stomilu. Mało śmigane. 🙂 Tyle że nieco niekompletne. Brakowało jednego. Dlaczego? Ano dlatego, że go zgubiłem podczas nocnej ucieczki z pachty. Planowałem tam następnego dnia wrócić, aby odzyskać jakoś zgubę, ale sytuacja mnie przerosła a… ogrodnik wyprzedził planowany bieg zdarzeń.

Ojciec, widząc, że mam kłopot z odnalezieniem jednego trampka, wyjął go zza pleców: – Pan ogrodnik właśnie przyniósł twoją zgubę. – powiedział dość spokojnie. Wzrok ojca nie był jednak zbyt przyjazny. Nigdy się nie denerwował. Nigdy nie podnosił głosu. Mało mówił, gdy był na coś zły. Miał jakiś taki dar, że spojrzał i… w majtach miało się pełno. Komunikacja bez artykulacji. Ale jakby Mama się dowiedziała… Uuuu! Byłoby grubo. 🙂

truskawki

Czkawka po truskawkach

– Ubierz się i pójdź z panem. – nakazał krótko. Ogrodnik, kawał chłopa, szedł przodem, a ja za nim, jak to ciele, co jakiś czas podbiegając, aby nie stracić kontaktu z przewodnikiem. Dotarliśmy na miejsce. Radio przy oknie. „Lato z Radiem” leci jak wszędzie. Ogrodnik dał mi kobiałkę, pokazał gdzie leży ich spora ilość i poinformował, że mam napełnić truskawkami wszystkie. Pustych kobiałek było na jeden transport ciężarówką. Cóż? Zadowolony, że i w domu obeszło się bez kary, i tu nikt nie krzyczy na mnie, zabrałem się do roboty dziarsko. „Lato z Radiem” się zaczęło. Wakacje się zaczęły. Po godzinie ja też się zacząłem… pocić. 🙂

Pić mi się chciało niemiłosiernie. Koniec czerwca był bardzo upalny. Żona ogrodnika przechodząc obok, widząc, że cieknie ze mnie i wyglądam na spragnionego, krzyknęła dobrotliwie: – A pojedz sobie, synek, truskawek, pojedz, dobre są, dojrzałe, soczyste… pojedz, synek, śmiało. – Uma paloma blancaaaaa-aaaaaa – coś tam nuciła i zniknęła w szklarni. Co było robić? Pić się chciało. Pojadłem. Owszem. „Lato z Radiem” się skończyło. Ogrodnik wrócił późnym popołudniem. Podziękował za pracę, kazał wziąć dwie czubate kobiałki truskawek i zmykać do domu. Pamiętam, że w domu padłem na tapczan zmęczony, jakbym sam przekopał Kanał Sueski.

Tego dnia nie poszedłem grandzić z kolegami. Leżałem z zamkniętymi oczami i wszędzie widziałem… truskawki. W trakcie pracy spragniony zjadłem ich sporo, ale też sporo nazbierałem. Truskawki jeść nadal lubię, ale zbierać… No weź… Słucham? George Baker Selection? Po latach nawet polubiłem. 🙂 „Lato z Radiem” też lubię. Dodam tylko, że zanim zasnąłem usłyszałem rozmowę:

– Myślisz, że przy tych truskawkach zarobi na wakacje? – dopytywała Mama. – Ale dobrze, że podpisałeś mu te nowe trampki. – pochwaliła ojca. – Po wakacjach trzeba by znów nowe kupować. A tu ogrodnik odniósł i jeszcze truskawek dał. – pochwaliła ojca. – Ale poszedł pracy szukać i pod jego nieobecność psa się wystraszył? Toż to taki poczciwota. Zna go. Kota by nie skrzywdził. – dociekała. Małomówność Ojca w tamtej chwili była bezcenna. 🙂

porzeczka czerwona

Lato z radiem

Jak zwykle się rozpisałem. Miniony weekend spędziliśmy na wsi. Dojrzały właśnie porzeczki czerwone. Szału nie ma, bo to raptem kilka krzewów, ale na zimę jak znalazł. Porzeczka biała z trzech krzewów owoców dała mało. Może dlatego, że posadziłem ją dopiero rok temu. Czarna porzeczka jeszcze dojrzewa. Owoców ma nawet sporo. No i oczywiście aronia! Do dojrzałości jeszcze daleko, ale, oceniając ilość zielonych owoców, w tym roku zbiór będzie rekordowy. Aronie, jak wszystkie ciemne owoce, są bardzo zdrowe, ale o nich w sierpniu.

Za dwa tygodnie wyczekiwany urlop. Wreszcie trochę ciszy pod lasem przy dźwiękach ulubionej audycji „Lato z radiem”.  Dzięki tej audycji lato jest piękniejsze! I tak co roku. I tak już od wielu lat. I może padać! Choć oczywiście wyczekuję słońca. I jakoś nie przeszkadza mi muzyka, która jest biegunowo przeciwna od tej, której lubię słuchać na co dzień. „Lato z Radiem” jazzu nie gra. Ale kto by słuchał jazzu od rana? Pod lasem? Na wsi? Nawet ja nie. 🙂

lato z radiem

Apetyt na wakacje?

Na wiśnie mam apetyt. Na agrest ślinka mi leci. Na truskawki też, bo są jeszcze! Na kompot z rabarbaru. Maliny… Na pomidory z cebulą w śmietanie. Jagody w lesie już są! Będę się objadał owocami. Pogoda nie sprzyja, ale jest „Lato z Radiem”. Wszystko jest jak trzeba, choć nie wszystko jest jak powinno. 🙂  Ale martwić się pogodą nie zamierzam. I pochwalę się, że już prawie 4 miesiące nie palę. Ta-dammm!  😀 Zatem?

When the sunshines on the mountain
And the night is on the run
It’s a new day
It’s a new way
And I fly up to the sun

I can feel the morning sunlight
I can smell the new-mown hay
I can hear God’s voice is calling
For my golden sky light way

Una paloma blanca
I’m just a bird in the sky
Una paloma blanca
Over the mountains I fly
No one can take my freedom away

Once I had my share of losing
for they locked me on a chain
Yes they tried to break my power
oh I still can feel the pain

Una paloma blanca
I’m just a bird in the sky
Una paloma blanca
Over the mountains I fly
No one can take my freedom away
No one can take my freedom away

When the sun shines on the mountain
And the night is on the run
It’s a new day
It’s a new way
And I fly up to the sun

Una paloma blanca
I’m just a bird in the sky
Una paloma blanca
Over the mountains I fly
No one can take my freedom away

Wiem, wiem… Lepiej, aby nie śpiewał. 😀 Moje pierwsze „Lato z Radiem” kojarzy mi się z tym przebojem i… truskawkami. W trampkach już nie chodzę, ale latem nadal lubię zajadać się nimi i słuchać George Baker Selection. Na wsi pod lasem? Od samego rana tylko przeboje Lata z Radiem. 🙂

UDANYCH WAKACJI!

4 thoughts on “Wakacje, truskawki i… Lato z Radiem

  • 2017-07-05 at 12:20
    Permalink

    Dziękuje za wyczerpującą odpowiedź aczkolwiek niezadawalającą… 😀

    Reply
    • 2017-07-05 at 13:46
      Permalink

      Cóż? W takim razie proszę o radę zapytać jakiegoś pobliskiego plantatora truskawek. Sezon truskawkowy jeszcze trwa. Być może po przekazaniu większej ilości informacji uzyskasz trafniejszą odpowiedź. Tymczasem życzę, aby lato było udane! Póki co u mnie chmurno. Lato z Radiem? W deszczową pogodę? Też słucham od rana. 🙂

      Reply
  • 2017-07-05 at 07:27
    Permalink

    🙂 Dobre… Kradzione nie tuczy, więc w tamtych czasach nie miało się problemu z nadwagą 🙂
    I jeszcze do tego sport… biegi (ucieczka z przeszkodami? :)))))))))
    Ja mam kłopot z truskawkami bo krzaki jak rabarbar a owoców nie ma wcale? Co może być przyczyną?

    Reply
    • 2017-07-05 at 11:41
      Permalink

      Dzień dobry 🙂 Może pomogłoby „Lato z Radiem”? Wystaw radio za okno. 🙂 Ja latem na wsi kwitnę przy tej muzyce :)))
      A poważnie. Kwitnienie powinno choć nie musi zakończyć się owocowaniem. Nie znam się na uprawie truskawek. Ja lubię truskawki jeść. Są rośliny, które potrzebują – mówiąc najprościej – obecności płci przeciwnej. Niektóre odmiany truskawek mają tylko kwiaty męskie (kwiaty mają tylko pręciki i produkują pyłek, ale nie mają słupków, z których powstaje po zapyleniu owoc). Z kolei kwiaty innych odmian mają słupki i pręciki, ale zapylone muszą być pyłkiem z kwiatów innej odmiany truskawek. Są truskawki zapylające się własnym pyłkiem. Nie wiem, jaka odmianę truskawek posadziłaś?
      Być może Twoje truskawki kwitną, ale nie owocują wcale lub owocują słabo, bo w pobliżu nie ma innych odmian niezbędnych do zapylenia?
      Rozwiązanie problemu jest – jak się domyślasz – proste. Miałem ten problem z wiśnią. Kwiatów czerep wielki, lecz owoców żadnych. Brak było tzw. zapylacza. Posadziłem kolejną innej odmiany i po problemie.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Rozmaitości
kociołek żeliwny konserwacja
Kociołek żeliwny – impregnacja a konserwacja

Zanim zaczniesz myśleć o ponownym pichceniu mała powtórka, jak prawidłowo...

kociołkowanie
Kociołkowanie, kociołkowanie… Na obiad? Na kolację? Czy na śniadanie?

Kociołkowanie będzie wątkiem głównym, ale o nim później (krótki film...

Zamknij