Legowisko dla psa – miejsce azylu także dla tych największych

Legowisko dla psa to miejsce, w którym nasz czworonóg znajdzie swój azyl. Idealnie dobrane zapewnia nie tylko komfort psu (to miejsce tylko dla niego), ale także i nam – a to z wielu względów. Aby jednak tak się stało, warto postawić na takie posłanie, które spełni wszystkie oczekiwania psa i właściciela. Legowiska dla psów są niezwykle ważne.  Nasz pies w swoim życiu będzie ich miał kilka

Czytaj dalej

Rude bywa wredne?

Wszyscy kochamy krety, wiewiórki, jeże, zachwycamy się kotkami. Moment. Nie wszyscy. Moi wiejscy sąsiedzi kretów nie kochają. Możliwości kotów znam doskonale, bo przez ponad 15 lat do ubiegłego roku codziennie miałem do czynienie przynajmniej z jednym. Bywało, że w domu koty były dwa a podczas letnich wakacji na wsi od kotów po prostu nie mogłem się opędzić. W ubiegłym roku naszym zwierzyńcu nastąpiła diametralna zmiana. Pojawił

Czytaj dalej

A z psem na spacer kto pójdzie? Dogoterapia

Trzy lata temu rzuciłem palenie. Serdecznie polecam wszystkim palącym! Nie był to mój debiut. Z poprzednich rozłąk najdłuższa trwała 18 miesięcy. Teraz uznałem, że czas tę niezdrową przygodę zakończyć raz na zawsze. Bez tabletek, wizyt u lekarza, bez stopniowego ograniczania palenia. Żadnych e-papierosów. Bez nerwów, stresu i oszukiwania samego siebie. Pewnego niedzielnego poranka uznałem, że dzisiaj jest ten dzień właśnie. Od tamtego dnia jestem osobą niepalącą.

Czytaj dalej

Dom czy dla psa buda?

Wczesnym piątkowym rankiem głos w radiu przypomniał mi, że tego dnia obchodzimy Światowy Dzień Zwierząt. Pomyślałem, że to dobra informacja dla tych, którzy w swych wygodnych i wypieszczonych mieszkaniach zwierząt żadnych mieć nie chcą. Zabrudzi. Porozwala. Zakłaczy. Podrapie. Pogryzie. Porwie. Upaćka. Śmierdzi. Karmić trzeba. Wychodzić na spacerki. Myć. Kupy sprzątać… Koszmar. To głównie o psach. Koty też nie mają dobrej opinii wśród tych, którym kwiatek po

Czytaj dalej

Golden retriever – pies idealny dla ogrodnika

Oczywiście to żart. W ogrodzie raczej ciężko zrobić cokolwiek bez jego udziału. Golden retriever wszystko traktuje jako zabawę lub zaproszenie do zabawy. Podlewanie roślin wodą z węża? Wahadłowy zraszacz do trawy? Prysznic ogrodowy? Woda jest jego żywiołem. Na pewno będzie chciał bawić się strumieniem wody, usiłując go złapać pyskiem, skacząc przy tym i nie bacząc specjalnie na nic dookoła. Po kilkunastu minutach takiej radosnej a żywiołowej

Czytaj dalej

Mas-kotka, czyli jeden dzień z życia goldena na wsi

Fakt. Mam kotka. Kotek został w mieście, jako że nadal jest kotem tylko dochodzącym ze statusem „pobyt tolerowany”. Pod naszą nieobecność jest dokarmiany przez sąsiadkę, która opiekuje się mieszkaniem i ogrodem. W łazience, do której ma swobodny dostęp przez małe uchylone okienko, ma pozostawioną suchą karmę i świeżą wodę. Chwilowy brak towarzystwa jakoś musi sobie sam zrekompensować. Obiecałem sobie, że jeśli po wakacjach, mimo obecności psa,

Czytaj dalej

Pierwsza wizyta u weterynarza

Niestety, tak byłem przejęty tą wizytą, że zupełnie zapomniałem zrobić choć jedno zdjęcie. Moje obawy okazały się przedwczesne. Fargo dziarsko wskoczył do samochodu. Do przychodni też wszedł bez większych oporów i grymasów. W poczekalni nie sprawiał wrażenia zdenerwowanego. Po chwili oczekiwania w gabinecie też pokazał, że jest wyluzowany. Chyba mogę uznać, że mój pies mi ufa. Dwa tygodnie i Fargo podchodzi do mnie, gdy oznajmiam mu,

Czytaj dalej

Te co warczą i… pływają

Wspominałem już, że mój pies rasy golden retriever pokazał kły, warczał i szczekał. Biorąc pod uwagę bardzo łagodną naturę tych psów powinno to dziwić. Mnie zdziwiło. Do tego dnia nawet nie wydał żadnego dźwięku. Nie liczę puszczonego głośnego i zapachowo nieznośnego bąka, gdy pakowałem go do samochodu pierwszego dnia, ani późniejszych sapań i westchnięć. Dowiedziałem się, że przejawiał cechy dominatora, ale tylko wobec innych psów i

Czytaj dalej

Golden retriever. Mów mi Fargo

Odrobina przypadku sprawiła, że pierwsza wizyta u hodowcy psów zaowocowała takim a nie innym wyborem. No, dobrze… Hodowca był pierwszym, ale wizyta u niego była trzecią z kolei. Podczas pierwszej za bardzo się ubrudziłem, aby zakochać się w psie, który nawet do mnie nie podszedł, nie wydał żadnego dźwięku, a po wypchnięciu z zagrody przywarł do podłoża jak płaszczka i… posikał się obficie. Super zachęta dla

Czytaj dalej