Dlaczego kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem?

W kwestii kociołkowania – po zaimpregnowaniu olejem i dłuższej fazie bezczynności kociołka, niestety, czuć zjełczały olej. I tak za każdym razem. Trochę to męczące szorować przed i po. Jakieś sugestie? Marcin (komentarz z facebooka)

Szanowny Panie Marcinie, ponoć lepiej późno niż wcale. Z jakiego powodu czuć ten zjełczały olej? Z powodu dłuższej bezczynności kociołka? A ile miesięcy trwa owa dłuższa bezczynność? Pół roku? Rok? Dłużej? Czy mogę wnioskować, że przy krótszej bezczynności kociołka nic podobnego się nie dzieje? A ta krótsza bezczynność to tydzień, miesiąc czy dwa miesiące? Ostatnie pytanie, jakie mi przychodzi do głowy, to sprawa tego czucia zjełczałego oleju. Czuć po wyszorowaniu i wypłukaniu wodą czy przed? Czuć w potrawach? Przepraszam, że zadaje takie pytania, ale skoro mam przeprowadzić śledztwo… 🙂 Kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem? Za każdym razem? Tak być nie może.

Naczynie z żeliwa

Typowy kociołek myśliwski, taki z pokrywą mocowaną na śruby, z nóżkami umożliwiającymi rozpalenie pod nim ognia, powstaje jako wyrób odlewniczy. Z żeliwa są również nóżki i pokrywa kociołka. Wszelkie inne elementy zazwyczaj wykonane są z metali innych (np. śruby mocujące nóżki do korpusu kociołka). Główna śruba, która dociska pokrywę do misy kociołka, może być wykonana ze stali a jej uchwyt np. z mosiądzu, brązu lub też z żeliwa. Najczęściej cała śruba jest ze stali. Hm. Albo raczej… metalowa. 🙂 Oczywiście zanim kociołek żeliwny trafi do sprzedaży, poddany musi być końcowej powierzchniowej obróbce mechanicznej i termicznej.

Dlaczego kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem?

Powierzchniowa obróbka mechaniczna ma na celu usunięcie wszelkich niedoskonałości odlewniczych. Sprowadza się to do wygładzenia wnętrza misy kociołka (toczenie, czyli obróbka skrawaniem lub/i szlifowanie, piaskowanie). Obróbka mechaniczna wykonana fabrycznie jest wystarczająca. Powierzchniowa obróbka termiczna (kąpiel w oleju i wypalenie w wysokiej temperaturze) jest jednak zabiegiem, który trzeba będzie stosować cyklicznie. Konserwację wykonaną fabrycznie trzeba traktować jako zabieg wstępny, wykonany głównie w celu zabezpieczenie żeliwa przed korozją, zanim kociołek żeliwny trafi do użytkownika końcowego.

Dostępne są różne kociołki, będące albo masowymi produktami rodem z Chin, albo nieco mniej masowymi produktami rodem z odlewni krajowych. Te krajowe to też już masówka. Bez względu na kraj pochodzenia jest to naczynie do przyrządzania potraw na ognisku, a więc naczynie zdecydowanie biwakowe. Nie znaczy to, że jedynie prawidłowym użyciem kociołka żeliwnego będzie wykorzystanie go tylko w takiej a nie innej sytuacji. 🙂 Raczej nie wyobrażam sobie targania tak ciężkiego sprzętu kuchennego w plecaku. Tak więc kociołek żeliwny to naczynie typu biwakowego do okazjonalnego przygotowywania potraw w plenerze (np. w ogrodzie). Czy chiński, czy krajowy – kociołek żeliwny i tak powinniśmy zaimpregnować sami.

Dlaczego kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem?

Survival albo… wywal

Z tym wywalaniem to oczywiście żart wyłącznie na potrzeby rymu. Kulinarne zmagania w plenerze są modne coraz bardziej, odkąd w telewizji pojawili się rozmaici kucharze, podróżujący po świecie z patelnią pod pachą i przenośną kuchenką gazową w walizce. Nie jestem pewny, czy nie znajdzie się jakiś amator pichcenia, który do swojego plecaka mały kociołek żeliwny jednak zapakuje. Widuję w telewizji pewnego sympatycznego Pana o dość kulinarnym nazwisku. Ów, aby zaprezentować swój sposób przyrządzania kolejnej regionalnej potrawy, w szczerym polu stawia klasyczną westfalkę z fajerami i piekarnikiem. Zuch!

Biorąc pod uwagę fakt, że towarzyszy mu autko marki Syrena, dochodzę do wniosku, że dla przeciętnego posiadacza SUV-a z napędem na cztery koła, żeliwny kociołek nie powinien być bagażem kłopotliwym. Ba! Westfalka grudziądzka też da się tam zapakować. W końcu 100 kg do bagażnika terenówki włożyć można. Tak ciężki bagaż w jednym kawałku powinno się pakować w asyście kilku osób. Samemu? Serdecznie odradzam. Westfalka to nie to samo, co pięć worków zaprawy murarskiej. 😀

kociołek żeliwny piaskowanie

Leniwe nie tylko pierogi

Pierwszą sugestią, która przychodzi mi do głowy, jest prośba o poszukanie sobie innego zajęcia, które w jakiś sposób zrekompensuje nam potrzebę pichcenia. Proszę jednak mnie nie prosić, abym wskazał, jakie zajęcia w grę wchodzą. Pojęcia nie mam. Na pewno musi to być coś, co nie będzie ani czasochłonne, ani brudogenne. Nie może być ani cykliczne, ani monotonne, ani rytualne. Musi dostarczać nowych, zaskakujących doznań? Niemęczących? Skorośmy leniwi…

Co to może być? Restauracja? Nakryty pięknym obrusem stół. Piękna zastawa obiadowa. Łyżka i nóż po prawej, widelec po lewej… Hm. Nuda? Rutyna? No, to nie wiem. Może posiłek jedzony palcami? Ale kto ma go przygotować? 🙂 Pichcenie w kociołku żeliwnym powinno być przyjemnym relaksem w gronie rodzinnym lub przyjaciół, odbywającym się bez pośpiechu, nerwów czy natrętnej myśli, że znów to babranie się w przypalonych resztkach, szorowanie, płukanie, olejowanie… Chwila, moment! A jest jakiś przymus? Nie bawmy się w ogrodowych kucharzy. Po co? Catering, naczynia jednorazowe – i po kłopocie.

kociołek żeliwny wypalanie

Przed i po…

Tak, tak… A najbardziej w trakcie – cytując słowa bohatera przepysznej komedii C.K Dezerterzy. 😀 Trochę to męczące – powiada Pan. Żeliwa nie można myć niczym innym jak tylko czystą wodą. Do usunięcia tłuszczu i resztek potrawy, które przywarły do kociołka, najodpowiedniejszy jest zwykły piasek. Jeśli codzienne posiłki zaczniemy przyrządzać w kociołku żeliwnym to opisywane zabiegi oczywiście mogą stać się utrapieniem. Ale skoro taki nasz wybór… 😀 Codziennie szorujemy a kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem nadal? Hm…

Jeśli na coś się decydujemy to musimy być świadomi konsekwencji. Mógłbym tu przytoczyć szereg przykładów z życia, które idealnie pasują do tego rozżalonego „trochę to męczące”. Cóż poradzić? Może trzeba zaprosić do zabawy innych? Pokazać co i jak, wyznaczyć każdemu zadania… Niech ktoś przygotuje opał, ktoś inny przygotuje składniki, kolejny ktoś wystąpi w roli szefa kuchni, a jeszcze inny zadba o wyszorowanie i zakonserwowanie kociołka żeliwnego po zakończonej wspólnej zabawie… Zadanie dla nas? Konsumpcja. 😉 Teraz lepiej?

 Dlaczego kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem?

Może się dziać i dzieje się tak z kilku powodów. Powodem nieprzyjemnego zapachu może być brak wentylacji w pomieszczeniu, w którym kociołek jest przechowywany (w piwnicy, w garażu, na strychu, w domku gospodarczym…). Być może kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem, bo nie wyszorowaliśmy go dokładnie i nie wypłukaliśmy starannie wodą? Pozostawione resztki potrawy mogą mieć na to wpływ. Zabieg szorowania piaskiem i płukania wodą trzeba wykonać parokrotnie. Olej musi zniknąć i jego zapach też.

Mało prawdopodobne jest, ale zdarzyć się może, że olej roślinny nie był świeży w chwili użycia. Zjełczenie oleju może wystąpić, jeśli zakonserwowany nim kociołek żeliwny odstawimy szczelnie przykryty pokrywą, czyli jeśli nie zapewnimy dostępu powietrza do wnętrza wysmarowanej olejem misy. Pokrywę należy nieco odseparować od krawędzi misy. Zjełczały olej może być wyczuwalny z resztek oleju, które zgromadziły się na dnie naczynia. To jednak nic zaskakującego. Te resztki po miesiącu nie będą przecież pachniały świeżością. Trzeba to usunąć a naczynie starannie wyszorować i wypłukać.

Impregnacja

Jednak kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem głównie dlatego, że nie wypalono go w sposób prawidłowy! Żeliwo jest porowate. Pod mikroskopem ujrzymy kanaliki, wklęsłości, dołki… Te mikropory trzeba wypełnić spalonym olejem, czyli zapiec je, aby powierzchnia misy kociołka była jak najbardziej gładka. Za-im-pre-gno-wać! Wówczas nic do niej nie przywiera, ani nic w tych mikroporach się nie gromadzi. Wypalanie kociołka stosuje się w tym właśnie celu. Jeśli zrobimy to dobrze, to nigdy nie powinniśmy poczuć zapachu zjełczałego oleju, nawet jeśli kociołek odstawimy na rok. Zakonserwowane i przechowywane w odpowiednich warunkach naczynie będzie służyło nam i następnym pokoleniom.

Oczywiście trzeba do tych spraw podchodzić racjonalnie. To nie znaczy, że raz wypalony i zakonserwowany kociołek może stać w kącie garażu 10 lat i nic mu nie będzie. Jeśli kociołek żeliwny używany jest w miarę regularnie, za każdym razem starannie szorowany do czysta i konserwowany olejem, to żadnych tego typu problemów z nim być nie powinno. Mój kociołek stoi bezczynnie od września do maja. W sezonie używam go 4-6 razy. Jeśli kiedykolwiek poczułbym zapach zjełczałego oleju, na pewno poddałbym go kolejnej powierzchniowej obróbce termicznej. Ten zjełczały olej trzeba wypalić! Trzeba wykonać zabieg taki sam, jak w przypadku kociołka nowego. Robimy to do skutku.

O tym napisałem kilkanaście tekstów. Zapraszam do lektury np.: Żeliwny kociołek myśliwski. Jak przygotować kociołek zanim zaczniesz cokolwiek gotować lub Kociołek żeliwny – impregnacja a konserwacja, lub proszę skorzystać z zamieszczonej na blogu wyszukiwarki. Chcesz wiedzieć więcej? CZYTAJ. Napisałem. Lub pytaj. Odpowiem. 🙂

kociołkowanie

Różne oblicza kociołkowania

Dla wszystkich, którzy prawidłową konserwację kociołka żeliwnego uznają za nieco męczącą, jedyną radą jest rezygnacja z tego typu naczynia. Nie oznacza to, że ta zabawa czy przygoda dla nich się kończy. Polecam kociołki ze stali nierdzewnej! W nich też można pichcić nad ogniskiem. To też są naczynia biwakowe. Co prawda okopcone i tak należy starannie umyć, ale na pewno unikniemy kłopotu ew. zapachem zjełczałego oleju i tych wszystkich ceregieli ze szorowaniem piaskiem, itp. Możliwości są większe a kłopot znacznie mniejszy. Samodzielnie ugotowana zupa w kociołku węgierskim będzie przepyszna! Pozdrawiam serdecznie!

Dlaczego kociołek żeliwny pachnie zjełczałym olejem?

Musimy nauczyć się czerpać taką samą przyjemność i czuć tę samą radość z kociołkowania nie tylko w trakcie, ale także przed i koniecznie po! 😉 I jeszcze jedno! Konserwujemy olejem kociołek żeliwny cały, czyli wewnątrz i na zewnątrz (pokrywę i inne elementy żeliwne), zatem po okresie przestoju kociołek nie będzie pachniał „wędzoną szynką” ani niczym przyjemnym. Zapach nieco zjełczałego oleju po tym czasie da się wyczuć zawsze. Ważne, aby misa wewnątrz (i pokrywa) ZAWSZE (!) przed użyciem była czysta (wyszorowana piaskiem i wymyta wodą) oraz aby z jej wnętrza taki zapach do nosa nie docierał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 × 3 =

Więcej w Rozmaitości
robaki w garnku
W garnku zalęgły się robaki

Proszę o pomoc! W nieumytym garnku po 2 tygodniach w...

kociołek żeliwny z Drezdenka
Kociołek żeliwny z Drezdenka. Czy warto odnawiać stare garnki z żeliwa?

Witam. Ciekawy i konkretny opis. Widać kociołek to też nie...

Zamknij