Wędzarnia domowa? Komin obudowany domem

Zajrzałem do domu, o którym napisałem w jednym z poprzednich artykułów. Obiecałem, że napiszę o wędzarni domowej, którą tam zastałem. Sporo się zmieniło. Dom stoi nowy. Jeszcze nie jest gotowy w pełni, ale tzw. stan surowy zamknięty osiągnięto. W środku pozostałości komina nadal są na swoim miejscu. Dokładnie rzecz ujmując, nadal stoi izba kominowa, czyli dolna część starego komina. Grube ściany z niewypalanej glinianej cegły (tzw. surówki lub cegły „egipskiej”) połączone dobrze gracowaną zaprawą gliniano-piaskową, oczekują na decyzję, co będzie z nimi dalej. Prawdopodobnie cenne materiały z rozbiórki komina nie będą wyrzucone „na śmietnik”. Szamot ze starych pieców, stara cegła a nawet glina – wszystko może być w przyszłości wykorzystane do budowy nowego pieco-kominka. Stara, dobrze wyrobiona glina (dobrze gracowana) może być wykorzystana ponownie. Zdaniem miejscowego zduna nie ma lepszej. Miejsca na placu dość, więc można to gdzieś zgromadzić, zabezpieczyć i przechować. Wyrzucić zawsze można.

Cegła gliniana surowa użyta do budowy nabywała znacznej twardości wraz z użytkowaniem komina. W trakcie użytkowania cegła twardniała stopniowo i równomiernie. Taką cegłę nazywano egipską, albowiem budownictwo z cegły surowej znano już w starożytności. W naszym klimacie nadawała się do budowy kominów i pieców znakomicie.

Izba kominowa

Postanowiłem zobrazować plan starego domu. Nie miałem wiele czasu, więc nie udało mi się pokazać tego w sposób szczególnie dokładny. Mam nadzieję jednak, że to moje „arcydzieło” grafiki komputerowej pozwoli lepiej ukazać to, co tam zobaczyłem a czego już nie ma. Ze zdjęć nie da się wszystkiego wywnioskować. Najpierw prezentacja a potem wyjaśnienia. 🙂 Wyjaśnień będzie sporo, więc tematu dzisiaj i tak nie wyczerpię. Obiecuję, że w wolnym czasie popracuję nad grafiką. 🙂

wędzarnia domowa

Izba kominowa (4) to moje określenie. Nie wiem, czy takie pomieszczenie kominowe kiedykolwiek tak nazywano, ale skoro do tej komory prowadzą drzwi (czerwona strzałka je wskazuje), to izbą nazwać je chyba można. Komorą nazywano inną izbę. Wiem. Darujmy sobie wiejskie alkierze, komory, białe i czarne izby… O tym przy innej okazji. Jeśli izba kominowa nie jest zbyt trafnym określeniem to domowa wędzarnia będzie nazwą poprawną, albowiem określającą zastosowanie. Przyznaję, że nie udało mi się ustalić ani fachowej, ani potocznej nazwy. Śledztwo trwa. 🙂

Kuchnia wiejska

W tym starym domu w kuchni stał piec z płytą żeliwną z fajerami, piekarnikiem, całkiem sporą dochówką i okapem – piec angielski. Fajerki były ciekawym rozwiązaniem. Regulowano nimi głębokość posadowienia żeliwnego garnka w otworze płyty, a zatem kontakt garnka z ogniem paleniska. Jesienią w piecu kuchennym palono od rana. Piec kuchenny był połączony z tzw. dogrzewaczem (względnie ogrzewaczem) w izbie obok. Przepływ gorącego dymu sterowano szybrami. Dym kierowano do kanałów w części pieca (2) znajdującego się w drugim pomieszczeniu (c). Po ogrzaniu masy grzewczej i wytraceniu temperatury, dym dostawał się do przewodu kominowego. Latem jednym z szybrów odcinano przewód prowadzący dym do ogrzewacza, otwierano zaś szyber kierujący dym bezpośrednio do komina. Ciekawe rozwiązanie. Palenisko było zatem w kuchni (3) a masa grzewcza w pokoju obok. Tym sposobem jednym płomieniem ogrzewana była i kuchnia (gotowano posiłki), i dodatkowo przynajmniej jedna izba przyległa.

Taki sposób budowania pieców znany był od dawna. W pałacach budowano piece z wsadem tylnym (otwór do paleniska dostępny w innym pomieszczeniu). Pozwalało to służbie palić w piecach bez zakłócania spokoju tam przebywającym. Piec kaflowy (kominek) wbudowywany był w ścianę. Niekiedy ogrzewano tak trzy pomieszczenia jednocześnie. Palenie w piecu nie należy do zajęć „czystych”, więc takie rozwiązanie było i z tego względu korzystne.

Komin obudowany domem

Komin (4) aktualnie kojarzy nam się z tym, co wystaje poza pokrycie dachu oraz z pustym kanałem w ścianie, do którego podłączony jest piec lub kominek. Komin w domach wiejskich był odrębnym pomieszczeniem, do którego można był wejść tak samo jak do dowolnej izby. Różnica polegała na tym, że pomieszczenie kominowe było ubrudzone sadzą i choć miało drzwi to nie miało okien. Stojąc w tym pomieszczeniu z podniesioną do góry głową widzieliśmy nocą gwiazdy (o ile wylot nie był jakoś zabezpieczony przed deszczem i nawiewem).

Nie zmierzyłem dokładnie, ale „na oko” izba kominowa miała (nadal ma, bo jeszcze rozebrana do końca nie jest) 2,5 x 2,5m. Komin zatem w dużym uproszczeniu przypominał karafę z długą szyjką. Do części dolnej można było wejść otworzywszy zamykane na skobelek drzwi zbite z desek. Drzwi nie sprawiały wrażenia szczelnie dopasowanych. Ot, po prostu odgradzały komin od sieni. Dym się nie wydostawał. Tak zbudowany komin zapewniał mocny cug (ciąg powietrza).

Płytkie podpiwniczenie (głębokie na 1,5 m) prawdopodobnie na ziemniaki. Izba (d) z płytką piwnicą (z) mogła być pomieszczeniem gospodarczym do domowych prac rzemieślniczych (tkactwo, wikliniarstwo). Małe okno świadczy o tym, że zimą w odgrodzonej części mógł przebywać inwentarz młody lub/i drobny (ciele, koza, kury).

Chatę posadowiono kalenicą do drogi, a więc nie bokiem węższym (szczytem), jak to zwykle w polskiej zabudowie wiejskiej bywało. Pierwszy właściciel dysponował sporą przestrzenią. W bliskim sąsiedztwie nie ma zabudowań. Między domem a drogą nadal jest miejsce na ogródek warzywny. Do ogródka prowadziły oddzielne drzwi. Gdyby nie izba kominowa, można by było mówić, iż dom miał drzwi na przestrzał. Wykonana naprędce grafika nie jest dokładna. Środkowe pomieszczenie (b), z którego wychodziło się do ogrodu, w rzeczywistości jest nieco większe. Dwa skrajne pomieszczenia od strony ogrodu (b, c) mają porównywalny metraż. Środkowa izba z drzwiami do ogrodu jest nieco mniejsza. Prawdopodobnie ogrzewana była żeliwną kozą lub piecem kaflowym tzw. ramiakiem (w ścianie kominowej jest otwór do podłączenia pieca, ale być może bardziej współczesny). Pierwotne przeznaczenie pomieszczenia mogło być inne (druga sień, np. dla zacnych gości).

Ten stary dom nie miał bezpośredniego sąsiedztwa. Po rozebraniu podłogi okazało się, że pobudowano go w miejsce innego, który albo spłonął w całości, albo częściowo. Pod starą podłogą było wiele spalonych kawałków drewna. Niektóre belki nosiły ślady nadpalenia. W powojennej historii domu nikt sąsiadów nie pamięta tu pożaru. Można sądzić, że pozostawione w konstrukcji nadpalone belki oraz resztki zwęglonego drewna pod podłogą (sporo tego), świadczą o pożarze w czasach odleglejszych. Siedlisko mogło powstać w czasach już po pierwszym rozbiorze Polski, gdy na tych ziemiach pojawili się pierwsi osadnicy niemieccy a potem też holenderscy. Na pobliskiej górce jest stary cmentarz ewangelicki.

Dom wykonano głównie z dębu. Mimo upływu lat drewno konstrukcyjne nadal prezentowało się całkiem nieźle. Oczywiście można było dostrzec ślady bytowania szkodników, ale tylko powierzchniowo. Grube belki nośne z moczonej w torfniaku dębiny – zdaniem aktualnego właściciela domu – stawiły jego pilarce spory opór. Po przecięciu rdzeń wyglądał zdrowo i pachniał torfem. Potwierdzam, ponieważ wąchałem to drewno i powstałe z cięcia trociny.

Drewno torfowe?

Nie spotkałem się z tą nazwą, ale być może taka istniała? Drewno, które zamierzano użyć do budowy domów, moczono (zatapiano na jakiś czas) w wodzie torfowej lub bezpośrednio w torfowisku. Nie wiem, jak długo trwała taka borowinowa kąpiel, ale powiadają, że był to sposób na odstraszenie szkodników (torf ma właściwości bakteriobójcze) oraz na polepszenie wytrzymałości materiału. Drewno „torfowe” po sezonowaniu było jeszcze twardsze. Po latach widać, że torfowa impregnacja drewna miała sens. Dom dotrwał do XXI wieku. Ostatni właściciel i lokator zasiedlał dom kilka lat temu.

Stary dom, mimo upływu czasu i widocznych napraw oraz”modyfikacji” z czasów PRL-u, nadal sprawiał wrażenie konstrukcji solidnej i przemyślanej. Wykonano go fachowo, z solidnych materiałów, zatem raczej nie mógł być domem kogoś biednego. Ilość pomieszczeń i zabudowania gospodarskie też o tym świadczą. Dotrwały resztki kamiennej obory. Będą ładną ozdobą ogrodu. Powojenne losy to inna sprawa.

Zastosowano tu konstrukcję sumikowo-łątkową. Konstrukcja ścian polega na łączeniu słupów zwanych łątkami (słup z wyżłobionymi rowkami – pazami) i z poziomych bierwion – tzw. sumików. Ciąg dalszy niebawem. Być może wrócę do tematu już z dokładniejszym planem domu i z pełnym opisem. Na dzisiaj tle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Ogniem i piecem
jak konserwować naczynia żeliwne
Naczynia z żeliwa w kuchni. Jak konserwować naczynia żeliwne w warunkach domowych?

Kociołek żeliwny impregnowałem olejem roślinnym, wypalając go w ognisku. Kupiłem...

Wędzarnia domowa? Tak, ale w domach, jakich już nie znamy.

Wędzarnia murowana czy drewniana? A może ze stali kotłowej? A...

Zamknij