Karwieński kociołek mięsny

Obiecałem, że napiszę, co też takiego wylądowało w kociołku traperskim, w którym nad ogniskiem upichciłem jedyny podczas pobytu w Karwieńskich Błotach biwakowy obiad. Tego typu sprzęt muszę latem mieć blisko siebie, więc tegoroczny wyjazd nad morze bez niego też nie wchodził w grę. Co prawda w pośpiechu i nawale rozmaitych spraw o kilku drobiazgach zapomniałem, ale na biwaku trzeba umieć sobie radzić w każdej sytuacji. Życie na biwaku powinno toczyć się wokół kociołka, bo kociołek na biwaku decyduje o przetrwaniu. Wakacje nad morzem przerwałem. 😉 Lubicie żeberka po kaszubsku? Nie znacie? Podam przepis.

zeberka po kaszubsku

REKLAMA

Kociołek na biwaku

Kupiłem ongiś kociołek traperski w wersji bez pokrywy. Jest to zgrabny kociołek ze stali nierdzewnej. Byle jaki kociołek ongiś na biwaku też zdawał egzamin. Kociołkiem był zwykły garnek kuchenny a nawet wojskowa menażka. Ważne, aby to coś miało uchwyty (uszy) i pałąk do zawieszenia nad ogniskiem. Trójnóg można było wykonać z drewna (z grubszych gałęzi pozbawionych liści). Ostatecznie garnek stawiało się na kamieniach lub cegłach. Byleby było można pod nim rozpalić ogień. Tak więc teraz, mając trójnóg wykuty przez kowala oraz garnek ze stali nierdzewnej, i tak czułem się wygrany, mimo braku przykrywki.

żeberka po kaszubsku

W ogrodowych lub wiejskich warunkach radzę sobie wykorzystując przykrywki od garnków kuchennych. Na tegorocznym biwaku, w zasobach kuchennych wynajętego domu holenderskiego, dostępne były tylko szklane z plastikowymi uchwytami, więc z przykrycia kociołka musiałem zrezygnować. Nie miało to wpływu ani na jakość, ani na czas przygotowania potrawy. Słucham? Raczej nic do kociołka nie wpadło. Nocą takiej pewności raczej bym nie miał. Oj, żeberka po kaszubsku mogłyby być z ćmami, które tu są całkiem spore. 😉

żurek po kaszubsku

Żurek i żeberka proszę

Kociołek na biwaku przydaje się zawsze, nawet jeśli w domkach holenderskich jest dobrze wyposażona kuchnia a w pobliżu barów i restauracji bezlik. W barach bywa różnie… Żeberek po kaszubsku nie zamawiałem. W jednym barze podano mi pierogi z mięsem… w środku zimne. Drugi bar zaskoczył mnie żurkiem smakiem i kolorem przypominającym biały barszczyk, a temperaturą – chłodnik. W taki upał może to i słuszna propozycja… 😀 W innym barze też żurek zamówiłem. Było to już w drodze powrotnej. Na pytanie, czy wszystko smakowało, odpowiedziałem, że wszystko oprócz żurku. Dlaczego? Bo mi go nie podano. Ktoś zapomniał, że zamówiony był. Trudno. Świetnie. Zjadłem tylko drugie danie.

Nie będę się pastwił i nie podam nazwy dość znanego kaszubskiego zajazdu, bo przydarzyło im się to tylko raz. Raz wobec mnie. 🙂 Jedliśmy tam kilka razy, więc… OK. Wybaczam. Napiwków nie było. Na zdjęciu powyżej żurek, który jadłem w tym zajeździe za pierwszym razem. Smakował dobrze. Powiadają, że jeśli jedzenie dobrze wygląd to i smakować musi dobrze. To może dlatego w barach zawsze spoglądam na to, co na talerzach mają inni… 😀

Fargo na wakacjach

Kociołek na kaszubskim biwaku

Na wakacje nad morzem zdecydowałem się po raz drugi. Wybór padł na Karwieńskie Błota, bo lubię wracać do miejsc, w których czułem się dobrze. Jak to szło? Że lubię wracać tam, gdzie piłem już… Tak to nie szło? Nie tak śpiewał Wodecki? Mniejsza. Nie ma pamięci do tekstów piosenek. 😀 Byliśmy tam we wrześniu 2019 roku. Fargo nad morzem czuł się znakomicie. Mnie też się podobało. Goldeny lubią wodę. Pierwszy raz widziałem psa, który na spacery chciał chodzić tylko nad morze. Nie było mowy o zmianie kierunku spaceru. Do morza koniecznie!

Pomni tamtych jego zachowań z podjęciem decyzji nie mieliśmy żadnych kłopotów. Domek holenderski wydawał się dobrym pomysłem. Za niewielką dopłatą można było zabrać ze sobą psa. I o to nam chodziło. A że tanio nie było… Raz do roku można. Dwa razy? Hm. Właśnie się nad tym zastanawiam. W końcu wrzesień jest co roku. 😉 Mam nadzieję, że koronawirus już sobie odpuścił i czwartej fali nie będzie.

żeberka po kaszubsku

Kaszubskie lato

Nie zawiedliśmy się. Pobyt okazał się być pod każdym względem przyjemnym. Co prawda trafiliśmy w jakieś siedlisko much, ale… dzięki nim mieliśmy poranki tętniące humorem. Inną plagą były kleszcze. Niestety, z roku na rok wszędzie ich pełno, więc wszelkie moje krytyczne uwagi dotyczące ilości kleszczy w tej nadmorskiej okolicy trzeba przyjmować z przymrużeniem oka. Na Kaszubach spędzaliśmy wakacje w 1997 roku. Fajny dwutygodniowy pobyt w gospodarstwie agroturystycznym we wsi Amalka. Szwajcaria Kaszubska mnie zauroczyła. Pojezierze Kaszubskie… I to już jest jakiś pomysł. 🙂

Kleszcze… W moim miejskim ogrodzie kleszcze też się pojawiły. Nam morzem pewne było, że kleszczy nie ma w wodzie i na plaży. Na wsi radziłem sobie stosując opryski. Fargo latem zawsze jest zabezpieczony stosowną tabletką. Na jego jasnej sierści kleszcze widoczne są jak gwiazdy na bezchmurnym niebie. Warto kleszcze z psa zdejmować, bo wczepione stawiają opór nawet martwe. Długa sierść, gęsty podszerstek… Po co psa stresować. Wiem, wiem… Kiszki marsza grają, a ten tu o kleszczach. 🙂

żeberka po kaszubsku

Kociołek mięsny z owocami

Moje żeberka po kaszubsku są raczej nieco inne niż… kaszubskie żeberka po kaszubsku. 🙂 Mistrzowie kuchni twierdzą, że każdy może być twórcą nowych potraw i smaków, więc ja przy garach będąc nieokiełznanej wyobraźni daję pole do popisu. Zawsze udaje mi się wytentegować coś smacznego. No co? Trochę nieuwagi i sukces murowany. 😀 Tym razem też było nie inaczej. Nieposkromiony duch awangardy zwyciężył po raz kolejny. 🙂

Żeberka wieprzowe mają dość specyficzny smak. Mnie smakują ugotowane tylko z dodatkiem soli i pieprzu. Mięso gotowane jest zdrowsze niż to spalone na grillu. Te ugotowane żeberka wystarczy odpowiednio nazwać i ładnie podać. Kulinarny przebój lata gotowy. 😉 A teraz pomyślcie sobie, jak mogą smakować żeberka po kaszubsku ugotowane z dodatkiem licznych świeżych owoców, przypraw, liścia laurowego, mielonej słodkiej papryki… Składniki podam na końcu. Na biwaku znalazła się jakaś przyprawa do grilla i do mięsa z kurczaka. I też dobrze! Sos sojowy zabieram ze sobą zawsze. Soli i pieprzu też szukać nikt nie musi. Żeberka były gotowane w piwie. Czereśnie sam zjadłem, więc do kociołka powędrowały śliwki świeże i suszone.

żeberka po kaszubsku

Biwakowe żeberka po kaszubsku

Prawdziwe żeberka po kaszubsku nie są mi znane. Być może przepis ten przewiduje powszechnie znane żeberka w kapuście. Świeża kapusta poszatkowana drobno, podgotowana, przyprawy, żeberka uprzednio posmażone na patelni… Tegoroczne lato spędzone na Kaszubach miało smak truskawek, czereśni i miodu pszczelego. Jak co roku zajadałem się pomidorami, ale one do mojego przepisu tym razem nie pasowały. Pojawiły się kurki! Z tych grzybów uwielbiam zupę oraz sos kurkowy w śmietanie na ostro. Ponoć sos kurkowy w moim wykonaniu jest rewelacyjny. Mam swój patent. W tym przepisie z grzybów zrezygnowałem.

Proponowane biwakowe żeberka po kaszubsku są tylko moim przepisem, który zaimprowizowałem tego jednego dnia. Żeberka trzeba było kupić. Prawda. I suszone śliwki. Świeże owoce latem zajadam codziennie. Przyprawy wykorzystałem tylko takie, które zabraliśmy ze sobą. Cebula i czosnek zawsze mi towarzyszą. Jedna marchewka też się w kuchni znalazła, ale i bez niej można. Miód pszczeli kaszubski pasuje tu doskonale. Początkowo uznałem, że same owoce o słodkość żeberek zadbają dostatecznie. Ostatecznie dosmaczanie żeberek zakończyły dwie łyżki pysznego miodu akacjowego. Klękajcie narody…

Żeberka po kaszubsku – przepis

2-3 kg żeberek wieprzowych powinno wystarczyć dla 6-8 osób. Kusiło mnie, żeby zrobić żeberka na suszonych śliwkach i czereśniach. Niestety, zanim doszło co do czego, czereśnie Piotruś zjadł. 😀 Cały rok na nie czekam, więc… Zamiast czereśni powędrowały świeże śliwki (bez pestek). Śliwek nie żałowałem. Wcześniej pasma żeberek należy podzielić na porcje. Mięso przyprawiamy tym, czym mamy. Jesteśmy na biwaku. Nie boję się użyć przyprawy do kurczaka czy typowo grillowej. Mięso dobrze jest skropić ciemnym sosem sojowym. Skropić także oliwą z oliwek lub olejem roślinny. Ja wolę oliwę, więc butlę zawsze zabieram ze sobą. Dodać pokrojoną cebulę oraz posiekane ząbki czosnku. Wymieszać i posmakować.

Przyprawione mięso odstawiamy na godzinkę. Idealnie byłoby przygotować mięso dzień wcześniej. Tragedii nie będzie, jeśli zrobimy to tego samego dnia. Po godzinie od przyprawienia dodać pół litra piwa i nieco przegotowanej wody, aby żeberka dobrze skąpały się w płynie. Gdy wszystko jest gotowe wieszamy kociołek nad ogniskiem. Ogień mały. W trakcie gotowania płynu ubędzie, więc nie przejmować się jego ilością na początku. Po 90-120 minutach żeberka po kaszubsku powinny być gotowe. Pomieszać, posmakować…  Podać.

żeberka po kaszubsku

Biwakowe żeberka po kaszubsku – składniki:

  • żeberka wieprzowe (1 kg dla 2-3 osób / uwzględnij, że nikt nie jada kości i mało kto lubi chrząstki…)
  • świeże owoce (śliwki, czereśnie, maliny – wedle woli)
  • suszone śliwki (całe opakowanie)
  • miód pszczeli (dwie duże łyżki miodu na koniec gotowania lub dosmaczyć cukrem trzcinowym)
  • marchew, cebula, czosnek (zamiast cebuli może być por)
  • liść laurowy (jeden lub dwa)
  • mielona papryka słodka (może, ale być nie musi)
  • pieprz i sól (jeśli dobrze doprawisz przyprawą do mięs, nie musisz solić ani pieprzyć)
  • ciemny sos sojowy (dobrze, gdy jest, podkreśla smak)
  • oliwa z oliwek (lub olej roślinny)
  • przyprawa do mięsa (dowolna gotowa mieszanka przypraw do mięsa)
  • piwo
  • przegotowana woda

SMACZNEGO!

 

Polub i podziel się treścią z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

szesnaście + osiem =