Uszkodzona powłoka w brytfannie żeliwnej

Szukając pomocy dla mojej żeliwnej brytfanny, natknęłam się na Pana bloga. Postanowiłam napisać i poprosić o pomoc. Z brytfanny skorzystałam wczoraj. Gotowany był w niej gulasz. Mięso było z początku dość mocno przypalane. Gdy umyłam brytfannę, zauważyłam, że odłupał się kawałek powłoki (raczej podczas gotowania). Brytfannę mam od 2-3 lat, ale była używana może z 15 razy. Po każdym użyciu myłam ją gąbką z płynem do mycia naczyń (zwykle nie obyło się bez szorowania), po czym smarowałam całą olejem i zostawiałam tak na noc. Potem znów myłam gąbką z płynem do mycia naczyń (już bez szorowania). Proszę o poradę, czy brytfannę da się jakoś odratować? Czy można taką używać (czy nie szkodzi to zdrowiu)? Byłabym wdzięczna również za kilka wskazówek dotyczących konserwacji, mycia… Tak ogólnie, jak powinnam się z nią obchodzić… Może robiłam coś źle? Martwi mnie ten odprysk w brytfannie. Pozdrawiam serdecznie! Janina

odprysk w brytfannie

Naczynia z powłoką

Dużo tych pytań. Odprysk powłoki w naczyniu kuchennym był już chyba omawiany, ale nie widzę przeszkód, aby do tematu wrócić. Hm. Pani gulasz wymaga dość mocnego przypalenia mięsa? Jakże to? 🙂 OK. Nie będę drążył Pani – nadal uśmiecham się – przepisu z tym mocnym przypalaniem. Intrygujący. Może wyjawi go Pani pod tym tekstem w komentarzach? Zapraszam. Wszelako owo mocne przypalanie właśnie mogło być przyczyną odprysku. Prawdopodobnie nie jedyną przyczyną, ale, czy z całą pewnością tak właśnie było, teraz ustalić się już nie da. Nie wiem, czym jest ta powłoka, więc będę zgadywał.

Uszkodzone dno w brytfannie żeliwnej nie jest zjawiskiem sporadycznym. Odprysk w brytfannie pojawić się może. I się pojawił. Podatna jest każda powłoka (emalia, teflon), bo jest materiałem niejako doklejonym do bazowego. Uszkodzenie powłoki to kwestia spełnienia określonych warunków, wystąpienia kilku zjawisk jednocześnie. O tym później. Mocne przypalanie brzmi nieco tajemniczo, więc mogę teraz się mylić. Zakładam jednak, że chodzi o szybkie przysmażenie mięsa bez tłuszczu na mocno rozgrzanej patelni, żeliwnej płycie, itp. Pozamykanie porów w mięsie? Można przecież wstępnie podsmażyć na zwykłej patelni… Rozgrzała Pani brytfannę, nastąpił szybki wzrost temperatury materiału bazowego (wtedy żeliwo, jak każdy metal, zwiększa swoją objętość) i owa powłoka (nadal tajemnicza) tym razem w tym miejscu tego nie wytrzymała. Bo? Bo reaguje na wzrost temperatury na swój sposób. Reszta wydarzyła się w trakcie albo mycia, albo szorowania, albo mieszania potrawy, albo… troszeczkę na każdym etapie manipulowania naczyniem i jego zawartością.

odprysk w brytfannie

Brytfanna z delty Orinoko

Ameryki nie odkryję pisząc, że uszkadza się tę część lub ten element, który najczęściej jest używany. Dno garnka pracuje, bo poddawane jest pracy zawsze z obu stron. 2-3 lata od zakupu to chyba dokładnie tyle, ile brytfanna miała gwarancji od producenta. Zgadłem? Mamy istny zalew kuchennych i biwakowych naczyń żeliwnych. Nie byłem, ale śmiem twierdzić, że te same naczynia, które znajdziemy w krajowej ofercie detalicznej, można także kupić w sklepie żelaznym w jakimś ostatnim miasteczku u wejścia do puszczy amazońskiej. Ot, globalizacja.

Produkujemy dużo, bo chcemy sprzedawać wszędzie i wszystkim. Musimy produkować tanio. Tanio znaczy niezbyt udanie jakościowo. Masowość produkcji nie sprzyja jakości. Jakość jest wrogiem rynku, bo dobrym produktem rynek w końcu się nasyci. Ekonomizacja produkcji polega m.in. na tym, aby wypuszczać na rynek produkty o zaplanowanej (czytaj: niezbyt długiej) żywotności. Zapewniamy sobie popyt. 🙂  Śmiem twierdzić, że pod koniec XX wieku, gdy cały świat zaczął produkować w Chińskiej Republice Ludowej, w wielu dziedzinach postęp został zatrzymany.

Dotarło to do mnie pewnego słonecznego dnia, gdy kupiona w promocji suszarka do bielizny, rozpadła się podczas próby wypakowania jej z bagażnika samochodu. Fakt, że reklamację uwzględniono. Pieniądze odzyskałem. W dziale reklamacji usłyszałem: – A czego się Pan spodziewał za… 20 złotych? Jak to czego? To co ja kupiłem? – przebiegła mi szybka myśl. – Hm. No… Suszarki do bielizny się spodziewałem – odparłem. 😀 Kiedyś producent był zadowolony, gdy kupiony produkt służył użytkownikowi latami. Teraz chodzi raczej o to, by tylko to coś kupić. Użytkowanie schodzi na plan dalszy, bo… produktów jest masa, są wszędzie, więc… Jaki problem? 😀

odprysk w brytfannie

Odprysk w brytfannie

Ze zdjęcia wnioskuję, że odprysk w brytfannie będzie się powiększał. Strzałką wskazuję miejsce, w którym widać, że krawędź odprysku jest uniesiona. Mogę się mylić, bo oceniam sytuację na podstawie zdjęcia o widocznej jakości. Proces został zapoczątkowany i będzie postępował. To pewne. Skąd taka sytuacja? Możemy snuć przypuszczenia. Jak już wspomniałem powodów może być kilka. Możemy uznać, że produkt miał wadę produkcyjną (mikro odprysk, ubytek lub niedostatek powłoki) i ta wada właśnie zamanifestowała swoją obecność (ubytek się powiększył, odpadł fragment powłoki). Założyć można, że ten produkt po 2-3 latach użytkowania tak właśnie będzie się zachowywał (bo tak chce producent). Możemy uznać, że tę powłokę uszkodziła Pani szorowaniem. Być może było jakieś przypadkowe uderzenie dnem lub w dno brytfanny. Mogę dorzucić kilka propozycji, co się stać mogło… Bez znaczenia. Stało się.

Odprysk i co dalej?

Naczynie kuchenne, które utraciło choćby nieznaczną część powłoki, w którą wyposażył ją producent – w mojej ocenie – nie nadaje się do dalszego użytkowania. Dlaczego? Na pewno nie dlatego, że odprysk w brytfannie uwidocznił powierzchnię materiału bazowego. W tym przypadku materiałem bazowym jest żeliwo szare. Nie ono zagraża naszemu zdrowiu. Bać się powinniśmy dalszej degradacji powłoki. Nie wiem, czym ta powłoka jest. Co to takiego? Z czego to? Za mało mam na jej temat informacji. Emalia to nie jest. Teflon raczej chyba też nie. Fabryczna powłoka uzyskana w procesie impregnacji żeliwa olejem roślinnym? Hm. Taka powłoka? Tak gruba warstwa? Hm. Może. Nie wiem. Być może rozgrzane żeliwo skąpane w oleju i znów poddane szybkiemu podgrzaniu taką warstwą się otoczy. Nie wiem.  Jest to i nie jest prawdopodobne. Dysponuję tylko takimi zdjęciami i niezbyt dokładnym opisem brytfanny. Zgaduję. Mogę się mylić. Może jednak to jakaś wersja chińskiego teflonu? Pani wie, jaką brytfannę kupiła.

Wiem tylko (widzę), że powłoka odpadła i uwidoczniła gołe żeliwo. Ta powłoka (czymkolwiek jest) nadal będzie odpadać. Będzie odpadać podczas kolejnych użyć: w trakcie gotowania, kolejnych szorowań i znów kolejnych użyć… Ja nie chciałbym jeść niczego z kawałkami czy drobinami tej czy innej powłoki. Ona nie jest (prawdopodobnie) szkodliwa, gdy przylega do żeliwa. Jej miejsce jest w brytfannie a nie w naszych jelitach. Na dnie brytfanny widać, że naczynie było szorowane dość intensywnie. Ale po co szorować brytfannę, która fabrycznie powleczona jest jakąś powłoką. Ta powłoka ma zapobiegać przywieraniu i przypalaniu potraw. Szorowanie naczyń żeliwnych jest wskazane, ale tylko wtedy, gdy te naczynia wykonane są z gołego (surowego, bez powłok) żeliwa. Kuchennych naczyń żeliwnych nie szorujemy. Gąbka, woda, w niektórych przypadkach sól (ale z rozsądkiem) i… dużo cierpliwości. Przetarcie olejem roślinnym ma sens. Z takimi naczyniami musimy obchodzić się delikatnie. No i to przypalanie mięsa… 😉

brytfanna żeliwna z odpryskiem

Odzyskiwanie brytfanny

Nie zawsze może to być opłacalne, więc proszę to potraktować jako zwykłą informację, że tak postąpić można. Czy warto? Hm. Oceni Pani sama. Nie wiem, ile brytfanna kosztowała. Czy podany sposób odzyskania jej dla kuchennych potrzeb będzie ekonomicznie uzasadniony? Być może lepiej przeznaczyć ją do ozdoby ogrodu (wywiercić w dnie otwór i zasadzić kwiatki) lub podarować komuś, kto przyozdobi ogrodową kuchnię lub altanę… Ale jeśli Pani chce tę samą żeliwną brytfannę użytkować nadal, musi uszkodzoną już powłokę usunąć w całości (do gołego żeliwa, którego teraz widzimy tylko fragment). Można to zrobić na kilka sposobów:

  • wypiaskować wnętrze brytfanny (znaleźć firmę, która oferuje takie usługi, ale nie wiem, co z opłacalnością),
  • wyszlifować (nie skrobać a wyszlifować) brytfannę samodzielnie (raczej mozolne zajęcie) lub zlecić komuś (mało ciekawe zajęcie),
  • poprosić kogoś (kto się na tym zna i ma ku temu warunki), aby tę powłokę usunął w procesie wypalenia brytfanny w ogniu (ale ogień zniszczy również powłokę zewnętrzną; nie wiem, czym to naczynie jest powleczone na zewnątrz…).

Każdy ze sposobów ma doprowadzić do zupełnego usunięcia powłoki wewnętrznej, aby oczom ukazało się czyste żeliwo, które następnie będziemy mogli sami zaimpregnować olejem… I wtedy można brytfannę po każdym użyciu szorować do woli. Żeliwo to lubi. Impregnację olejem też lubi. A o tym procesie jest tu masa informacji. Powtórzę jednak, że naprawianie brytfanny może okazać się mało opłacalne. Proszę to sprawdzić. Jeśli brytfanna była zakupem dość kosztownym, może wydatek 100-200 zł ma sens?

Jeśli ma Pani więcej informacji dot. tej brytfanny proszę dodać je w komentarzach. Postaram się dopowiedzieć. Tymczasem mogę poradzić tylko tyle. Pozdrawiam serdecznie!

2 thoughts on “Uszkodzona powłoka w brytfannie żeliwnej

  • 2020-04-16 at 15:16
    Permalink

    Witam.
    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Brytfannę rzeczywiście przeznaczę chyba do ogrodu w takim razie, ponieważ nie znam nikogo, kto mógłby zedrzeć warstwę ochronną. Szczerze, to nie wiem, z jakiego dokładnie jest materiału. Właściwie wiem tylko tyle, że jest z firmy VIVO (osobiście to mi nic nie mówi) i to, że brytfanna kosztowała 160-200 zł (nie pamiętam dokładnie).
    Co do przypalania mięsa, to jest to pewna specyficzna receptura na gulasz w wykonaniu mojego narzeczonego. Przyznam, że gulasz wyśmienity, ale wychodzi na to, że mogło się to przyczynić i być powodem odprysku w brytfannie. Wina też jest moja, ponieważ przy myciu naczynia nie oszczędzałam go w szorowaniu gąbką. To nie wpływało dobrze na powłokę. Żeliwo kojarzyło mi się zawsze z trwałym materiałem (pamiętam żeliwną brytfannę mojej mamy, która przetrwała lata, zapewne nie miała żadnej powłoki ochronnej, ponieważ inaczej wyglądała niż moja i niejedno szorowanie oraz przysmażenie przetrwała – służy właściwie nadal). Teraz rozumiem, że żeliwo i powłoka ochronna to dwa rozmaite materiały. Żałuję, że przed użytkowaniem naczynia nie poczytałam nieco na temat obchodzenia się z nim. No cóż, na pewno wnioski wyciągnę na przyszłość.
    Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie.
    Janina

    Reply
    • 2020-04-16 at 20:05
      Permalink

      Pani Janino, tak naprawdę winę ponoszą producenci i sprzedawcy. W wielu przypadkach producenci nie informują, z czego wykonane (mam na myśli dokładną informację) naczynie jest oraz jakiego rodzaju powłoki zastosowano. Nie ma fachowej instrukcji, jak z nimi postępować, jak używać, jak konserwować, co zrobić w przypadku zarysowań, odprysków, dowolnych drobnych uszkodzeń… Producent z Chin, importer i dystrybutor z Polski… Nawet jeśli gdzieś jest jakiś opis produktów to najpewniej nie po polsku… Dopiero trzecim lub czwartym jest sprzedawca detaliczny w rodzaju jednego z setek sklepów internetowych lub handlarzy na portalach aukcyjnych… Detaliczni sprzedawcy (zwłaszcza ci tylko internetowi) opisują produkty sami tak, że ręce opadają… Pojęcia nie mają, co sprzedają. Opisują produkty w sposób, który tylko to potwierdza. Nawet nie czytają tego, co ktoś im napisał. Niekiedy są to po prostu brednie. 🙂
      Garnek to garnek… Hm. Niezniszczalne żeliwo… Zderzenia z młotkiem żeliwna brytfanna raczej nie wytrzyma. 🙂 Nie jest niezniszczalna. Żeliwo jest materiałem trwałym, ale podlega prawom fizyki, jak każdy inny materiał. Widoczna powłoka (po namyśle stawiam tu na chińską odmianę teflonu) też nie jest materiałem, który przywarł do żeliwa tak, że teraz stanowi z nim molekularną jedność. Żeliwo jest szorstkie (porowate), więc jest dobrą bazą dla rozmaitych powłok. Musimy jednak wiedzieć, czym naczynie (garnek, kociołek, brytfanna, gęsiarka…) jest powleczona, bo przecież będziemy w nim przygotowywać pokarm. Skąd mamy wiedzieć, czy powłoka nie zawiera jakichś toksyn, skoro nikt nie wie, czym tak powłoka w istocie jest… Te same w istocie produkty, wyprodukowane w tej samej fabryce w Chinach, będą w Polsce (i nie tylko u nas) sprzedawane jako „wyjątkowe” produkty odrębnych firm, w różnych cenach… Będą miały nieco inny kształt, wielkość, kolor, jakiś detal, itp… Nie jest to jednak regułą… 😀 Co miesiąc produkują dla innego zamawiającego. Ba! Równolegle produkują dla wielu. 🙂 Na początku lat 90-tych przedstawiciel pewnej azjatyckiej firmy oferował dowolną ilość odbiorników TV w dobrej cenie. Sprzęt bliźniaczo podobny do znanej marki. Rynek wtedy był tak chłonny, że można było sprzedać każdy telewizor, byleby miał czarną obudowę. Po ustaleniu warunków współpracy padło pytanie, co ma być napisane na obudowie? 😀
      Naczynia żeliwne nadal w Polsce są produkowane.
      Brytfanna Pani Mamy prawdopodobnie jest naczyniem stalowym emaliowanym. Te tzw. emaliowane gęsiarki były w ubiegłym wieku znacznie popularniejsze niż żeliwne. Ale być może Mama ma naczynie żeliwne… Tylko gratulować, że nadal jest w użytku. Trwałość bardzo często jest rezultatem poszanowania.
      Pozdrawiam serdecznie, Piotr

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 + 2 =

Więcej w Rozmaitości
pierwszy kociołek żeliwny
Rozpakowałem swój wymarzony pierwszy kociołek

Witam. Całkiem spora encyklopedia kociołkowania. Właśnie rozpakowałem swój wymarzony pierwszy...

dno akutermiczne - co to takiego?
Od dedukcji do… indukcji?

Niniejszy tekst jest kontynuacją odpowiedzi na komentarz Pani Janki do...

Zamknij