Rude bywa wredne?

Wszyscy kochamy krety, wiewiórki, jeże… Zachwycamy się kotkami. Moment. Nie wszyscy. Moi wiejscy sąsiedzi kretów nie kochają. Możliwości kotów znam doskonale, bo przez ponad 15 lat do ubiegłego roku codziennie miałem do czynienie przynajmniej z jednym. Bywało, że w domu koty były dwa, a podczas letnich wakacji na wsi od kotów po prostu nie mogłem się opędzić. W ubiegłym roku w naszym zwierzyńcu nastąpiła diametralna zmiana. Pojawił się przeuroczy golden retriever Fargo. Lubię przyglądać się przyrodzie. Zostało mi to z dzieciństwa. Jednym z ulubionych wiosennych zajęć smarka było podglądanie ptasich gniazd. Smarkiem będąc wśród gałęzi drzew potrafiłem uwijać się jak wiewiórka. Z wiekiem wychodzi mi to już raczej słabo. Uświadomiłem to sobie wiosną, gdy postanowiłem przyciąć modrzewie…

nasz Farguś kochany

REKLAMA

Natura wokół nas

Podczas wielu pobytów w letnim domu na wsi, wiewiórki ani jeża nigdy nie dostrzegłem. Jeża wyśledzić na wsi wielce trudno. Za dużo roślin, zakamarków, za ciemno… Za dużo pracy w ciągu dnia, aby mieć siły na nocne zwierząt poszukiwania. Wiewiórki prawdopodobnie czuły obecność kotów, ale zaciekawione zapachem i odgłosami rozmów młode lisy podchodziły pod samą werandę nie raz. Borsuka widziałem, ale tylko raz… na poboczu asfaltowej drogi. 🙁 Kilka lat temu z werandy obserwowałem dudka, który przysiadł o poranku na trawiastej drodze. To rzadkość, bo dudek jest ptakiem wędrownym. Spotkanie tym bardziej cenne, bo nigdy później się nie powtórzyło. Od sierpnia rykowisko jeleni jest stałym wyznacznikiem końca letniej przygody na wsi. Niestety, z bliska jelenia widziałem też tylko raz na poboczu okolicznej asfaltówki. Nowa Kia Sportage wyglądała dość przerażająco. Jeleń? Cóż… Nie życzę nikomu.

W moim miejskim ogródku jeż jest stałym bywalcem. W drewutni widuję ślady bytowania, ale kilka razy udało mi się go utrwalić na filmie. Co roku kuna zakrada się do gniazda sierpówek, które przed laty upatrzyły sobie jeden z dwóch starych świerków rosnących przed kamienicą. Kotów unikała, ale mój pies już wrażenia na niej nie robi. Na drugim świerku gnieździ się gołąb wędrowny. Ile ten płochacz je? 😀 Niekiedy cierpi na tym… Honda. Żeby tak ptasie odchody miały coś wspólnego z woskowaniem… 🙂 Wróble, sroki, kosy, sójki, wrony, szpaki, sikorki, gołębie, kopciuszki, pleszki… Wszystkich gatunków nie wyliczę. Wiewiórki w parku nad kanałem widuję często, ale, mając goldena na smyczy, zrobić im zdjęcie niepodobna. Jakiś czas temu przechadzający się wczesnym porankiem łoś zrobił ogólnopolską karierę, bo nagranie z miejskiego monitoringu pokazano w Teleexpressie. Łoś? 100 metrów od mojej kamienicy? I ja to… przespałem? 😀

golden

Cierpliwość nagrodzona

Litości! Fargo… OK. Jestem cierpliwym… obserwatorem przyrody. 🙂 Gdy po przebudzeniu, okazuje się, że jesteś trzeci lub czwarty w kolejce do łazienki, owa koronna cecha na nic się jednak zdaje. Wtedy liczy się kreatywność. Wsi moja najsłodsza! 😉 Pewnego poranka znalazłem w trawie kilka martwych piskląt. Nie umiem określić gatunku. W budkach lęgowych, które zrobiłem i zawiesiłem na szczytach domu i na terenie ogrodu, widuję głównie wróble i pleszki. Pod dachem w szczelinach pod blachodachówką tłuką się nietoperze. Wiem, że gniazdo ma tam też jakiś przedstawiciel muchołówkowatych. Kiedyś na werandzie przysiadł mysikrólik. Parę lat temu śpiewaka leśnego pisklę uczyłem latać. A może to był kwiczoł? 🙂 W gęstwinach licznych drzew gniazd może być sporo. – Aha! Koty tu są – pomyślałem z ulgą. Słucham? Oj, ulga czym innym był spowodowana… 😉 W tym przypadku cierpliwość byłby złym rozwiązaniem.

golden

Zagadka. Co robi golden przy wężu ogrodowym? Leży? Odpoczywa? Pilnuje? Nie. Czeka, kiedy znów zeń woda tryśnie, bo wtedy jest najlepsza zabawa. Kopanie dołków? Też go kręci. Ale woda… taka z węża… połykanie strumienia… ganianie za nim do upadłego. To jest to! 🙂

Śniadanie w rytmie natury

Poranna kąpiel i potem śniadanie na werandzie. Rewelacja! Polecam. Jajecznica smakuje wybornie. Popijając poranne kakao dostrzegłem jednak, że pisklęta w budkach i w gniazdach pod dachem dokarmiane są nadal. Skąd te zwłoki porozrzucane na trawie pod brzozami? Wiejski kot nie zostawi upolowanego ptaka, bo dla niego każdy kęs jest na wagę złota. Z upolowanej myszy pozostawi ogon. Ogona w trawie nie znajdziesz. – Kurdebele, kto mi tu grasuje? – rozmyślałem. Chwila moment. A od czego ma się psa myśliwskiego? Ba! Fargo ma nocha, więc po chwili sam znalazł winowajcę! Pewnie bym nie dostrzegł, że od rana jakieś małe stworzonka baraszkowały na drzewach przy bramie. Gęsty cyprys daje idealne schronienie. Wreszcie odwiedziła mnie wiewiórka ruda. Ba! Dwie rude wiewiórki. Samica z potomstwem? A może parka w trakcie miodowego miesiąca? 🙂

cyprys

wiewiórka

Zagadka rozwiązana? Tak od razu nie. Nigdy się wiewiórkami nie interesowałem. Wiedziałem tylko, że odżywiają się nasionami i orzechami. Wiem, że jeż potrafi wspinać się na drzewa i wyjadać z gniazd jajka a nawet pisklęta. Paskudnik? Każdy ma swoją naturę. Też uwielbiam jajecznicę, jajko na miękko oraz skrzydełka z grilla na ostro. Jestem paskudnikiem? No weź… OK. Trudno. Świetnie. 🙂

wiewiórka

Wiewiórka

Utrwalone na zdjęciach spotkanie zachęciło mnie do zasięgnięcia wiedzy na temat tych leśnych urwisów. Wiewiórka ruda w moim wiejskim ogrodzie? – Normalnie trzymajta mnie – jak powiedziałby mój sąsiad. Widywałem wiewiórki, ale spotkanie oko w oko? Wiewiórka pospolita dla mnie aż taką pospolitą nie jest. Wiedziałem, że wiewiórka pospolita odżywia się nasionami (np. z szyszek), że lubi żołędzie i orzechy. Każde dziecko wie, że jesienią wiewiórki gromadzą zapasy żywności. Nie zapadają jednak w sen zimowy. Okazuje się, że wiewiórka nie pogardzi pączkami drzew, grzybami i owocami. I teraz rozwiązanie zagadki. Wiewiórka zjada także owady, jaja i… pisklęta! Nie pogardzi również korą z drzew iglastych i żywicą, ale ta informacja na mnie nie zrobiła wrażenia. Pisklęta…

wiewiórka

Natury wredna natura

Wiewiórki mają jednak wrogów w naturze, mimo że my się nimi zachwycamy. Polują na nie kuny i ptaki drapieżne. W naturze ty jesz lub będziesz zjedzony. Te wesołe gryzonie zamieszkują dziuple lub gniazda ptaków (łatwo poznać, bo dobudowują zadaszenie). Same też budują gniazda w koronach drzew, ale z tymi gniazdami to jednak rzadkość. Piszę o tym, albowiem spotkanie oko w oko z wiewiórkami uznaję za wydarzenie numer jeden tej wiosny na wsi. Mimo że rude okazało się bywać wredne, postanowiłem zachęcić wiewiórki do powrotu do diety dla nich tradycyjnej, czyli dorzuciłem do karmnika nieco orzechów laskowych. Póki co te rude wredoty nie skorzystały z mojej indiańskiej gościnności, ale, jako że jestem cierpliwym obserwatorem przyrody, być może zmiękną i będą kolejne zdjęcia wiewiórek o zdecydowanie lepszej jakości.

PS1. Oczywiście, że policzyłem orzeszki.

PS2. Wiem, że sójki i wrony też mogą mieć na nie ochotę.

PS3. Trudno. Świetnie. 🙂

Polub i podziel się treścią z innymi.

2 thoughts on “Rude bywa wredne?

  • 2021-06-14 o 07:14
    Permalink

    To jest bzdura z tymi piskletami. Jaja owszem, ale rowniez rzadko, tylko jesli sa pozostawione bez opieki (okazja czyni zlodzieja). Od lat wspolpracuje z organizacja opiekujaca sie wiewiorkami, takze sam je obserwuje po 12 godzin na dobe w ich naturalnym srodowisku i zapewniam, ze ani razu nie spotkalem sie z czyms takim. Wielokrotnie natomiast obserwowalem wiewiorki jedzace zgodnie obok sikorek. Co do gniazd: wiewiorki glownie same buduja ( bardzo sprawnie). Jesli oczywiscie jest okazja, to dobudowuja do opuszczonego ptasiego. To dziala tez w druga strone ( np golebie korzystaja z wiewiorczych gniazd).

    Odpowiedz
    • 2021-06-14 o 15:33
      Permalink

      Dzień dobry!
      Ale po co zaraz wyskakiwać ze skarpetek i zarzucać mi bzdur pisanie? Spokojnie. 😉

      Nie dorównam w ilości godzin spędzanych na obserwacji wiewiórek, bo… ze wstydem przyznam się, że jestem za ciężki, zbyt powolny i… co tu wiele mądrować… po prostu w ogólne nie umiem poruszać się w koronach drzew na tyle… zgrabnie 😀 , aby im w żerowaniu bądź nadrzewnych igraszkach towarzyszyć choć przez chwilę. Pomijam fakt, że pośród rozlicznych zajęć nie znalazłbym czasu, aby po 12 godzin dziennie obserwować je choćby w ich pobliżu będąc. Jeden dzień? Tydzień? Kilka lat? Całe pokolenie wiewiórek Pan zbadał? Chylę czoła! 😉

      Zadatki na Davida Attenborough być może miałem w wieku dziecięcym, ale na wsi, w której się urodziłem, nikt o nim wówczas nie słyszał. Nadmierną bliskość z naturą Dziadek regulował laską. Głównie chodziło o spijanie krowiego mleka wprost z jej wymiona. Nie, nie… Nie bił mnie. Dziadek wymachiwał jeno swoją laską, że ta krasula w końcu mnie kopnie i będzie tragedia. Nie dało się mnie upilnować, więc Dziadek wymachiwał laską siedząc na ławeczce pod stodołą, krowa opędzała się od much ogonem chłoszcząc swój zadek, a Piotruś i tak mleczko spijał ilekroć pić mu się chciało. Miało być o wiewiórkach? Tamta krowa była ruda. Może dlatego… Okej. 😀

      Że wiewiórki pisklaków nie podkradają? I Pan jest o tym święcie przekonany, bowiem spędził wśród nich całe swoje dotychczasowe życie, zna każdą z nich, wszystkie ich zwyczaje, zachowania… Tak? Doskonale zna Pan ich dietę, bo… No właśnie. Bo co? Bo sprawdzał Pan ich odchody? Badał Pan, co zawierają? Sprawdzał Pan, czy głodna wiewiórka na pewno nie skusi się na mięsną przekąskę? Jest Pan znawcą (zwłaszcza znanym znawcą), który ma w dorobku jakieś publikacje (naukowe, popularnonaukowe) na temat wiewiórek? Spokojnie…

      Pytam, bo mnie widok tamtych pisklaków zachęcił do poszperania i ja znalazłem informacje, że to całkiem prawdopodobne, że wiewiórka mogła być sprawcą tej „zbrodni”. 🙂 Poczytałem, co o wiewiórkach piszą w wikipedii. To tam autor notatki (lub autorzy) właśnie o tym wspomina, podając w przypisach, że powołuje się na: K. Kowalski (redaktor naukowy), A. Krzanowski, H. Kubiak, G. Rzebik-Kowalska, L. Sych: Mały słownik zoologiczny: Ssaki. Wyd. IV. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1991. ISBN 83-214-0637-8.
      Tak więc polemikę proszę tam prowadzić. Nie napisałem, że jaja lub/i pisklęta w menu wiewiórek odgrywają istotną rolę. Wygląda na to, że przed laty już ktoś wiewiórki wnikliwie obserwował i na podstawie tychże coś opublikował. Może obserwowano je 24 godziny na dobę? 🙂 Wie Pan… Te 12 godzin różnicy… Wiewiórki przysięgały Panu, że nic w tym czasie nie robiły? Ja bym im nie wierzył. 😀 Tego poranka widziałem dwie wiewiórki i martwe (świeżo napoczęte) pisklaki – dokładnie tam, gdzie one buszowały. Najprostsze wyjaśnienie jest zwykle najtrafniejszym. Ja potwierdzenie swoich przypuszczeń znalazłem. I tyle.

      Proszę wskazać jakieś publikacje naukowe, w których znajdę informację, że żadna wiewiórka żadnego pisklaka nie tknie w żadnej sytuacji, czyli ani dla zabawy, ani z głodu. NEVER! No i, że… K. Kowalski, A. Krzanowski, H. Kubiak, G. Rzebik-Kowalska, L. Sych to… bzduropisarze. Co oni mogą wiedzieć o wiewiórkach… Bzdura tam i tyle… 😀

      Pozdrawiam serdecznie! 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

16 − dziewięć =