Zupa grochowa? Grochówka latem też zdrowa

Czym człowiek współczesny różni się od człowieka z epoki paleolitu? Jesteśmy wyżsi, smuklejsi, mniej owłosieni, nie tak bardzo umięśnieni i… jacyś tacy gładcy. Grubsi? Raczej. Głowa, tułów, ręce, nogi… Słucham? No weź… Ale tak. Też. 😉 W środku też wszystko to samo. Układ trawienny również mamy ten sam. W ciągu ostatnich dwóch wieków nastąpiły wielkie zmiany w sposobie naszego odżywania. Ewolucja człowieka nie nadążyła za rewolucją przemysłową, którą ów spowodował. Jemy za dużo i niezdrowo, byle co i byle jak. Zjadamy masę śmieciowego jedzenia, mimo że na pułkach sklepowych wszystko tak pięknie opakowane. W Polsce otyłość zatacza coraz szersze kręgi i jest już problemem społecznym. Otyłość wiąże się z kłopotami zdrowotnymi, ale do wielu z nas to nie dociera. Jak grochem o ścianę. Dlaczego o tym piszę? O dietach i zdrowym odżywaniu napiszę innym razem. Tym razem skupię się na grochu. Dzisiejszym tematem jest… zupa grochowa. Ta-dam! 😀

zupa grochowa

REKLAMA

Groch z kapustą?

Kiedyś wyczytałem, że powinniśmy jeść głównie to, co uprawiane jest w naszym obszarze geograficznym. Powinniśmy odrzucić wszystko, co jest wysoko przetworzone i skupić się na spożywaniu produktów w ich pierwotnej postaci. Owoce, warzywa, ziarna, zioła, korzenie, jajka… Mięso najlepiej gotowane lub pieczone. Smażone? Odpada. Chude. Dziczyzna. Drób. Owoce morza. Odpadają ciasta, sery i desery. Tłuszcze precz. Cukry precz. Jemy to, co jadł człowiek kilka tysięcy lat temu. Człowiek żyjący na terenie ówczesnej Europy. Jemy tak, jak on jadł. Jak? Mało i nie za często! 😀

O ile dobrze pamiętam, takie podejście do odżywiania głoszą propagatorzy diety paleolitycznej. Przez ostatnie kilkadziesiąt tysięcy lat człowiek zmienił wokół siebie omal wszystko, lecz nie zmieniła się ani anatomia, ani fizjologia jego organizmu. Człowiek paleolitu w dżinach i koszulce z modnym napisem AC/DC w tłumie wyróżniałby się jedynie niezbyt urodziwą gębą. W dobie koronawirusa owe niedostatki zakamuflowałaby maseczka. 🙂 Po co sięgać aż tak daleko? Groch w średniowiecznej Europie należał do najpopularniejszych roślin strączkowych. Wraz soczewicą, bobem i kapustą stanowił podstawę żywieniową ludności (tej, która nie głodowała).

zaupa grochowa, grochówka

Chcąc wrócić do żywieniowych korzeni, trzeba polubić m.in. fasolę, bób, soczewicę oraz wspomniany groch z kapustą. Nie polecam jednak grochu z kapustą w jednym daniu. Zarówno nasz jak i paleo człowieka układ trawienny miałby z tym pewien… hm… kłopot. Podobne reakcje będą po spożyciu fasoli lub bobu. Wiemy, o czym ja, prawda? 😉 Ale już poważnie. Zupa grochowa na pewno daniem paleolitycznym nie jest. Co innego groch. Z dostępnych źródeł można wyczytać, że udomowienie grochu miało miejsce ledwo kilkanaście tysięcy lat temu. Groch w dzikiej postaci był w jadłospisie dawnych ludzi już 20 tys. lat temu, zaś przez neandertalczyków mógł być zjadany znacznie wcześniej. Grochówka jest tworem kulinarnym niezbyt starym, ale i tak swoje lata już ma.

Zupa grochowa

Nie wiem, skąd zupa grochowa wywodzi swój kulinarny rodowód. Mimo że w naszej kuchni jest daniem dość powszechnym, nie sądzę jednak, aby jej korzenie były słowiańskie. Powiadają, że jest tradycyjnie polska. Hm. Prawdopodobnie, jak wiele innych zup, grochówka wywodzi się ze starożytnego Rzymu, Grecji, Egiptu lub innych okolicznych tzw. cywilizacji antycznych. Groch znany był w Azji… Czy grecka albo rzymska zupa grochowa cokolwiek przypominała rozsławioną grochówkę wojskową? Na pewno była zupą aromatyczną, albowiem starożytni o takie detale dbali. Wyobrażając sobie antyczną grochówkę, widzę gęstą zupę typu krem, dobrze doprawioną typowymi dla starożytnych przyprawami, raczej na bazie wywaru z warzyw niż mięsnym. Hm. Lub po prostu rozgotowany groch z aromatycznymi dodatkami. Mięsa w antycznej grochówce bym nie szukał. Wkładki też prawdopodobnie nie było. Tak myślę, ale głowy nie dam. 🙂

Zupa grochowa biwakowa

Jeden z Czytelników mojego bloga wspomniał w jednym z komentarzy, że zamierza wykorzystać kociołek żeliwny do ugotowania zupy grochowej. Myśliwski kociołek żeliwny – moim zdaniem – nie jest najlepszym wyborem. W kociołku żeliwnym grochówka na dnie się przypali. Na bank! Zapach i smak spalenizny w żadnej zupie nie jest pożądany. Biwakowe zupy powinniśmy gotować w kociołkach stalowych lub miedzianych. Tak właśnie postąpiłem ja. Kociołek ze stali nierdzewnej o pojemności 15 litrów do tego zadania jest idealny. Dwa różnej wielkości kociołki kupiłem właśnie do gotowania nad ogniskiem głównie zup. Jeśli jednak ktoś się uprze i będzie do tego celu chciał użyć kociołek żeliwny (myśliwski, na nóżkach, skręcany), musi być przygotowany na stały dogląd grochówki oraz stałe mieszanie zawartości drewnianą łyżką. Skręcenie śrubami odpada. Jedyną zaletą takiego gotowania grochówki jest stabilność naczynia.

Zupa grochowa wiejska

Wiejska, miejska, biwakowa, wojskowa… Pyszna zupa grochowa musi być ugotowana na wywarze warzywno-mięsnym. Mięsnej ani kiełbasianej wkładki na talerzu być nie musi, ale nie wyobrażam sobie jej bez mięsnego wywaru. To kolejny przykład zupy warzywnej, o której naturze decyduje zdecydowana przewaga jednego składnika, po którym zupa przejmuje nazwę. Grochówka należy do tych zup, które, im dłużej gotowane i im częściej odgrzewane, tylko zyskują na pyszności. Jej nadmiar znakomicie zatem nadaje się do zamrożenia. Gotując latem zupę w 15-litrowym kociołku dla 5 osób, od początku było widome, że znaczna jej część trafi do zamrażarki. Po kilku dniach smakowała jeszcze lepiej. Szybko dodam, że są czarodzieje, którzy potrafią ugotować całkiem pyszne zupy jarskie.

grochówka na golonce

Zupa grochowa – składniki

Grochu w tym przypadku użyłem omal kilogram (groch żółty łuskany połówki, dokładnie dwa opakowania 400 g). W dniu poprzedzającym gotowanie zupy, groch zalałem w garnku wodą i pozostawiłem na noc w lodówce. To ważne. Fasola na zupę fasolową lub na tzw. fasolkę po bretońsku też wymaga takiego przygotowania. Gotowanie wiejskiej grochówki zaczęło się nieco po południu. Zaraz po śniadaniu groch wstępnie zagotowałem. Jak? Gdzie? Normalnie. W zwykłym garnku na kuchence gazowej. Po co? Aby ogrodowe gotowanie grochówki nie trwało zbyt długo. Gotowanie potraw mnie relaksuje, ale na wsi zadań do wykonania mam zwykle dużo, więc kilkugodzinna zabawa w ogrodowego kucharza w grę nie wchodzi. Groch zatem był gotowany godzinkę na kuchence gazowej. Grochówka w kociołku nad ogniskiem gotowa była po kolejnych dwóch godzinach. Jeśli można zawsze warto sobie gotowanie ułatwić.

Drugim po grochu ważnym składnikiem są ziemniaki. Oprócz ziemniaków wykorzystamy startą na tarce marchew, pietruszkę i seler oraz pokrojony drobno por. Do wywaru włożyłem także jedną obraną cebulę. Oczywiście przy tej ilości płynu dodałem garść ziaren czarnego pieprzu, nieco ziaren ziela angielskiego oraz kilka liści laurowych. Od kilku lat staram się unikać gotowych przypraw do zup (niektóre ich składniki nie należą do zdrowych), ale czasami zapominam o tym i rezygnuję z przyprawiania samą solą i pieprzem. Zwykle zaopatrzony jestem w gotowe przyprawy ziołowe do zup, ale tego dnia stanęło na tym, że użyłem… hm… co użyłem. No i koniecznie majeranek. Czosnku nie używam, ale są tacy, którzy uważają, że czosnek w grochówce być musi. Nie musi. Ja nie lubię. Czosnek lubię, ale nie w grochówce.

wiejska grochówka

Zupa grochowa, że wszystko się chowa…

Ziemniaki kroimy w kostkę. Biorąc pod uwagę fakt, że rozgotowany groch już sam dostatecznie zagęści zupę, ziemniaków nie trzeba użyć zbyt dużo. Nie przepadam za grochówką, która trąci kartoflanką lub wręcz krochmalem. W zupie jest też duża ilość skrawków warzyw a przecież na talerzu musi być miejsce na mięso lub/i kiełbasianą wkładkę. Co znajdzie się na talerzu i tak zależy głównie od nalewającego grochówkę. Z dna, z wierzchu, bez mieszania w garze… Chłe, chłe, chłe… Za grochówką gęstą tak, że łyżka w niej stoi, ja nie przepadam.

Moja zupa grochowa jest zupą w płynie, w której ziarna grochu po zakończeniu jej gotowania nadal są widoczne i są miękkie. Grochówkę w postaci gęstej papki ciężko nazwać wojskową. Na biwaku musiałbyś ją gotować od wschodu słońca do zmroku. A i tak sukcesu nie wróżę, bo takiej spalenizny nikt jeść by nie chciał. Chociaż… Na biwaku trawa w zupie to warzywo, ćma zaś to cenne białko. Być może i zapach spalenizny dałby się zaakceptować? 😉

przepis na grochówkę

Grochówka – krok po kroku

Powtórzmy zatem: Groch trzeba namoczyć dzień wcześniej. Warto go wstępnie – co podkreślam – ugotować. Mam na myśli sytuację, gdy planujemy ugotować zupę grochową nad ogniskiem w ogrodzie, na działce, gdziekolwiek poza domem, ale mamy dostęp do kuchni. Na biwaku gotowanie zupy grochowej sobie odpuśćmy. Nie tylko gotowanie. Hm. Chyba, że ktoś chce zrobić z namiotu… balon. 🙂 Oj, weź… Pożartować nie wolno?

W kociołku stalowym przygotowujemy wywar. To robimy nad ogniskiem. Ja wykorzystałem dwie porcje żeberek wieprzowych oraz porcję wieprzowej golonki. Można wziąć żeberka wędzone, nieco boczku… Można wykorzystać jakiekolwiek inne skrawki mięsa wieprzowego z kością, które znajdziemy w czeluściach domowej zamrażarki. Najlepiej jednak przygotować się wcześniej i odpowiednie mięso kupić w sklepie. Z ilością lepiej nie przesadzać. Kiełbasa ma sens TYLKO, gdy jest przedniej jakości. Nie kupuj żadnej taniochy, bo zepsujesz smak zupie i humor gościom. Parówki? Tylko od sprawdzonego sprzedawcy. One muszą być pyszne.

grochowa

Domowa zupa grochowa

Wywar z mięsa i warzyw powinien być gotowy po 45-60 minutach. Wtedy ugotowane mięso wyjmujemy z kociołka, aby w trakcie dalszego gotowania zupy grochowej nie straciło smaku. Teraz dopiero dodamy wcześniej przygotowany (uprzednio namoczony i już prawie ugotowany) groch. Jeśli w kociołku płynu jest za dużo, warto go odlać do jakiegoś naczynia, aby później móc go po troszku dolewać do gotującej się zupy. Nic się nie może zmarnować. O smakowaniu wywaru i potem gotowej już grochówki wspominał nie będę, bo o tym chyba nikt nie zapomni. Musimy mieć pewność, że zupa jest jak trzeba.

Niektóre „grochówkowe” szkoły zalecają uprzednio przysmażyć nieco drobno pokrojonej kiełbasy z równie drobno pokrojoną cebulką. Ja tak właśnie robię. Bez tłuszczu. Lekko… Te kawałki kiełbasy z cebulką dodaję do zupy w końcowej fazie jej gotowania i zaraz potem solidną garść majeranku. Kiełbasiana wkładka pojawia się albo na talerzu (kiełbasa sparzona jest wcześniej w innym garnku), albo jej kawałki (gdy mam pewność, że kiełbasa jest dobrej jakości) wrzucam do kociołka. Porcje kiełbasy sparzą się, zanim zupa pojawi się na talerzu. To wszystko. I taka grochowa jest zawsze PYSZNA! Zdrowa. Domowa! Nawet ta wojskowa się chowa…

Gość częsty, groch gęsty, sól gruba – gospodarza zguba! 😀

 

Polub i podziel się treścią z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

osiem + piętnaście =