Wakacje z kretem czy na Krecie?

Proszę o informację, jak wilczomlecz groszkowy sprawuje się jako „odstraszacz” kreta. Czy można potwierdzić, że w jakiejś sprecyzowanej odległości od tej rośliny nie powstają nowe kopce/korytarze…? Czy też jego skuteczność jest taka, jak części odstraszaczy dźwiękowych, które krety wywracają… Jak pokonać kreta? Marcin

Krecia robota

Skoro wywołał Pan ten temat, pozwolę sobie kontynuować rozpoczęty przed trzema laty wątek, dotyczący kreciej roboty w ogrodzie i walki z jej widocznymi skutkami. Sposób na kreta? Jak pokonać kreta? O walce z kretem dawno już zapomniałem. Od napisania tekstu, pod którym zamieścił Pan swój komentarz, minęły bez mała trzy lata. Wilczomlecz groszkowy zachwalał ogrodnik, u którego dość często kupowałem krzewy i byliny. U tego ogrodnika wilczomlecz porastał w dużych skupiskach na sporej połaci placu przed i wokół domu. Twierdził, że, odkąd pojawił się wilczomlecz, kret przeniósł swoją aktywność do innych części ogrodu. Wilczomlecz kupiłem z ciekawości, bo wcześniej nigdy nie słyszałem o tej roślinie. Nie zaliczyłbym jej do zbyt urokliwych, ale być może – pomyślałem – to tak samo jak z lekarstwem, że im mniej smaczne tym bardziej skuteczne. 🙂

Jak pokonać kreta?

Na zdjęciu powyżej sytuacja utrwalona w roku 2004. Widoczny pobyt kreta na moim terenie, droga i pole sąsiada. Ten w czapce to ja. 🙂

Na wsi przez lata przetestowałem wiele roślin. W początkowym okresie zagospodarowywania zakupionego terenu nie było ujęcia wody, więc niektóre rośliny po prostu nie wytrzymały spartańskich warunków. Nic nie było. Jedna stara jabłoń i bezkres perzowiska… Każda popołudniowa wizyta na wsi (2-3 razy w tygodniu) wyglądała podobnie: odwiedziny w ogrodniczym, zakup upatrzonych roślin (drzewek, krzewów, bylin), tankowanie do butelek i baniaków wody w pobliskim potoku, kopanie dołków, sadzenie, podlewanie, powrót… Pominę opowieść o orce, bronowaniu, usuwaniu masy łęcin perzu, zbieraniu kamieni, itp… Już wtedy kret mnie sobie upatrzył. 😉

W tamtym czasie okoliczni podpowiadali mi, jak pokonać kreta. Rady zewsząd. A to, że kret nie lubi uporczywego hałasu, który generuje plastikowa butelka zatknięta na kiju wbitym w kopiec. Mówili też, że puszki po piwie wieszać na sznurkach… To znowu, że wkopana szklana butelka miała wydobywać z siebie intensywny gwizd przy każdym podmuchu wiatru… Proponowali robić jakieś zmyślne wiatraczki… Giełda pomysłów. Wiatraczków nie robiłem, ale kret i tak miał ze mnie ubaw po pachy – jak sądzę. Albo okoliczni… Trudno, Świetnie. 😀

Walka z kretem

Sytuacja w moim ogrodzie na wsi wygląda właściwie bez zmian. Bez zmian, jeśli chodzi o kreta i jego bytowanie na moim terenie. Kilka razy już, przy okazji innej tematyki i innych publikacji, opisywałem moje zmagania i podejście do tego utrapienia. Staram się podchodzić do tego z humorem i sporą dozą wyrozumiałości. W dużej mierze wynika to z fascynacji i szacunku dla przyrody. Kret to nie to samo, co plaga jadowitych pająków, węży czy skorpionów… Mieszkamy w Polsce. Australia, Azja czy Ameryka Południowa… Dokarmiamy ptaszki, ale kreta wielu najchętniej… Jak pokonać wszędobylskiego kreta – niestrudzonego górnika, godnego podziwu pracusia? Większym utrapieniem może być sąsiad lub okoliczni ludzie ze swoimi złymi nawykami, brakiem kultury… Kret? Piękne stworzenie.

Jak pokonać kreta?

Skuteczności wilczomlecza nie sprawdziłem, bo po pierwszym sezonie przepadł bez wieści. Zachwalany, jako mało wymagająca roślina, jednak nie sprawdził się w moich wiejskich warunkach. Kilkadziesiąt sadzonek powinno zapoczątkować plantację. Nie stało się tak. Powodów nie ustaliłem. Być może zbyt ubogie stanowiska, mało nasłonecznione, niezbyt często podlewane… Nie wiem. Ogrodnik zwinął interes, przeszedł na emeryturę i wyjechał. Nie zdołałem pochwalić się swoją… porażką.

Skutecznie przeciw kretowi

Na pewno zna Pan wszystkie lub prawie wszystkie dostępne na rynku środki, pułapki i sposoby ochrony ogrodu i trawnika. Zna Pan i próbował montować wiatraczki z butelek plastikowych, szklane butelki jako gwizdki, hałaśliwe puszki… I na pewno już Pan wie, że tak naprawdę nie ma jednego skutecznego sposobu na zabezpieczenie się przed inwazją kreta lub – tym bardziej – na wyeksmitowanie go poza nasz teren raz na zawsze. Wielu podejmuje samotną walkę, ale zdecydowana większość już po roku ją przegrywa. Wiele zależy od sąsiedztwa. Co z tego, że „ja” zakładam (wkopuję) liczne pułapki mechaniczne (trzeba zachować sterylność, bo kret ma dobrego nosa…), odstraszacze dźwiękowe (skuteczność chwilowa), faszeruję kanały zatrutymi larwami (kontrowersyjne i już chyba zakazane), środkami zapachowymi (nieskuteczne)… i czym tam jeszcze, jeśli w okolicy (u sąsiada, sąsiadów lub na pobliskich łąkach, w parkach…) krety żyją w ciszy i spokoju… I tak wróci. Inny lub… inne. 😀 Porażka.

Kretowisko

Siatka przeciw kretom

Gdybym koniecznie chciał pozbyć się kreta, zaangażowałbym firmę,  która zabezpiecza trawniki siatką (lub wykonał tę pracę sam). Siatka przeciw kretom najlepiej zabezpieczy trawnik, kawałek ogrodu, itp. Trzeba jednak przeprojektować swój teren. W przypadku działki o powierzchni małej (umówmy się, że to taka poniżej 600 m2) powinniśmy się zadowolić trawniczkiem o pow. 100-200 m2. Mam na myśli idealnie wypielęgnowany trawniczek, gładki i miękki niczym perski dywan. Taki obszar można zabezpieczyć dość szybko i dość tanio. Większe obszary wymagają większych środków.

Siatkę przeciw kretom i nornikom (nornicom) należy wkopać pionowo na odpowiednią głębokość wokół trawnika oraz pokryć jego cały obszar na głębokości 10cm. Odpowiednio małe oczka stanowią skuteczną zaporę dla drobnych ssaków, ale nie dla trawy, bylin, kwiatków… Siatki te mają bardzo małe „oczka”, które stanowią skuteczną barierę dla tych spryciarzy. Co do nornic pewności nie mam, ale kret się nie przeciśnie. Trwałe są siatki z tworzywa sztucznego. Zabieg jest pracochłonny. Trawnik trzeba będzie zakładać od nowa. O szczegóły proszę pytać fachowców. Nigdy tego nie robiłem, ale widziałem, jak to robili inni. Takie decyzje najlepiej podjąć, gdy trawnik i przydomowy ogród dopiero jest w planach. Ale jeśli kret jest utrapieniem…

Syzyfowe zmagania

Wiem, że jak kto się uprze to nijak nie przekonasz. Kret jest pod częściową ochroną. Poza własnym terenem nie możemy go zwalczać, bo prawo tego zabrania. To naprawdę bardzo pożyteczne zwierzę. Oczywiście, jak każdy ssak, jest nosicielem chorób i żywicielem dla kleszczy. Nie znam Pana sytuacji. Ja moje krety polubiłem. Wspominałem kiedyś, że kilka wizyt dzików sprawiło, że szybko nabrałem ochoty i teren ogrodziłem, mimo że przez lata twierdziłem, że pod lasem nie widzę potrzeby, bo ogrodzenie tylko zepsuje mi piękne widoki i swobodny dostęp do pobliskich pól i lasu.

Jeden z sąsiadów, odkąd stał się moim sąsiadem, toczy uporczywy bój z kretami, kotami, nornikami, szerszeniami, osami, grzybami, kleszczami, komarami i… długo wyliczać. Kleszcze i komary – rozumiem. W tym roku sam zamierzam coś w tym względzie przedsięwziąć, albowiem tydzień temu dwa wędrowały po moim przedramieniu a nie wyszedłem poza swój ogrodzony teren. Kretom na wsi odpuściłem. Latem ich aktywność spada. Wiosną i jesienią bywamy dość sporadycznie. Głownie w weekendy. Każdy pobyt jest przepracowany. Zimą my w mieście a kret… pod ziemią. Przestał mi przeszkadzać. Mam jednak inny kłopot. 🙂

Jak pokonać kreta?

Mój przyjaciel Fargo

Krety, dziki… Dziki trzymają się już z daleka. Teren ogrodziłem płotem z drewna i nawet zabezpieczyłem siatką leśną. Już dawno przestałem zastanawiać się, jak pokonać kreta. Korzystam nieco na wojnie toczonej z nimi przez sąsiada. Norniki zrobiły sobie u mnie rezerwat i chyba też je polubię. W tym roku podczas pierwszego koszenia trawy (jeszcze jej – uśmiecham się – nieco mam) zauważyłem bezlik otworów wielkości piłeczki pingpongowej. Po kretach ani śladu… Za to nornice opanowały krecie kanały masowo. Ciekawe co to będzie się tego lata działo… Kleszcze już się ujawniły. Nornicami kiedyś zajmowały się moje koty. Mój pies Fargo niby interesuje się i kretami, i nornicami, ale… wolałbym, aby zmienił zainteresowania. Potrafi zrobić taką rozpierduchę, że… klękajcie narody. 😀

krecia robota

Ale skoro polubiłem kreta, dałem spokój dzikom, to dlaczego mam przestać kochać własnego psa? Kret robi kopczyki i drąży kanały. Nornice w tych kanałach robią setki otworów i tam spędzają zimę. Towarzystwa dotrzymują im myszy, skoczki i żaby. Fargo to pies rasy golden retriever, czyli pies myśliwski na drobną zwierzynę i ptactwo wodne. Znakomity aporter i pies płoszący. Ma to w genach. Tropi, kopie i przynosi. Tymczasem… same straty. 😀 Proszę kupić psa. Zapomni Pan o krecie. W dobie koronawirusa zdecydowanie wolę wakacje z kretem niż na Krecie. Wybieram swoją wieś. Jak pokonać kreta? A może jednak dogoterapia? Polecam. 😉 Dobrego nastroju życzę i dużo zdrowia!

Film obrazujący aktualną sytuację zamieściłem moim profilu na facebooku. Zachęcam do obejrzenia, polubienia i udostępnienia wszystkim, którzy zmagają się z tym corocznym problemem. Pozdrawiam serdecznie, Piotr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 + 8 =

Więcej w Dom i Ogród
sok z brzozy
Sok z brzozy płaczącej? Oskoła

Brzoza jest dość pospolitym, ale bezsprzecznie przepięknym drzewem. Jej przydatność...

nowoczesne ławki ogrodowe
Ławki ogrodowe – modne i wygodne

Laurent Graff pisał, że: „Człowiek siedzący na ławce nie należy...

Zamknij