Po otwarciu kociołka jeden smród, kwas i spalenizna

Witam. Kupiłem kociołek emaliowany taki sam jak pod wskazanym linkiem. W dniu wczorajszym postanowiłem spróbować, jak smakuje z niego jedzenie. Środek wysmarowałem owym smalcem i wyłożyłem liśćmi kapusty, do środka włożyłem zamarynowane kawałki karkówki, żeberek i łopatki, następnie ziemniaki, cebulę i pieczarki oprószone przyprawami i znowu mięso. Na sam koniec wszystko przykryłem liśćmi kapusty, zamknąłem i do ogniska. Po 70 minutach przyszedł czas na skosztowanie specjału. Tu zaskoczenie. Po otwarciu kociołka jeden smród, kwas i spalenizna. O co chodzi? Pomocy. Omel

Zapoznałem się z produktem, który mi wskazałeś w linku. Niestety, nie będę go upowszechniał. Jeśli przysłałbyś zdjęcie swojego kociołka emaliowanego – to co innego. Dla zobrazowania publikuję zdjęcia własnego kociołka, ale mój kociołek nie jest emaliowany. Być może coś jednak Tobie podpowiedzą. Obiecałem, że odpowiem znacznie szerzej niż jednym zdaniem.

kociołek

Koniec języka za przewodnika

Dobrze, że chcesz się dowiedzieć, jak postępować z żeliwnym kociołkiem emaliowanym. Szkoda, że dopiero teraz. Na początek warto zadać kilka pytań. Gdybyś uprzednio przeczytał choć część opublikowanych na moim blogu tekstów… Tych dotyczących kociołków myśliwskich, naczyń żeliwnych (w tym tych emaliowanych) i kociołkowania (pichcenia potraw w takim właśnie naczyniu biwakowym) jest już całkiem sporo. Jakie masz doświadczenie jako kucharz? Pichciłeś już wcześniej? W domu? W ogrodzie? Na biwaku? Okej. Zakładam, że dopiero teraz postanowiłeś poszukać na ten temat informacji i trafiłeś do mnie. Witaj! 🙂

Jak mam Tobie pomóc? Jeśli sprzedawca opisuje produkt cyt. „kociołek z odlewanego stopu żeliwa pokryty specjalną powłoką, odporny na wysoką temperaturę„, to powiela informację, nie bardzo rozumiejąc jej treść. Nie rozumie jej sam, więc jak ma objaśnić kupującemu, o co tu chodzi… Czym jest – zdaniem sprzedawcy – owa „specjalna powłoka”? To jakaś tajna substancja? Kosmiczna technologia? Niedawno coś wylądowało na Księżycu. 🙂 A może to po prostu rodzaj ogniotrwałej i antykorozyjnej farby do metalu. Pomalowano nią kociołek wszędzie tam, gdzie nie będzie kontaktu z potrawą. Albo się okopci, albo wypali. Albo i wypali, i okopci. 🙂

kociołek

Kociołek odlewany ze stopu żeliwa„. Się zapytam: stopu żeliwa z czym? Żeliwo szare JEST już stopem. Z czym oni jeszcze stapiają to żeliwo? 😀 Kto to napisał? Dobrze, że wnętrze kociołka pokryte jest emalią. Spód pokrywy też jest emaliowany. Kociołek na zewnątrz z czasem i tak pokryje sadza. Wystarczy natłuścić te miejsca i może w garażu stać do kolejnego użycia nawet rok czy dwa lata. Powierzchnie pokryte emalią czyścimy miękką gąbką i płynem do naczyń, jak każde inne naczynie domowe. Ale… Z czego ta emalia jest zrobiona?

Odlewnia żeliwa

Ten kociołek żeliwny raczej nie jest wyprodukowany w kraju, którego nazwa widnieje na pokrywie. Chińszczyzna jakich na portalach aukcyjnych wiele. Jeśli nie Made in China to Made in Asia. Produkt polski? By się tym chwalono. 🙂 Niemiecko brzmiąca nazwa na pokrywie i spodzie kociołka o niczym nie świadczy. No, może jedynie o tym, że ktoś chce kogoś wprowadzić w błąd. Ew. nabywca ma sądzić, że ma do czynienia z produktem europejskim. Zmienię zdanie, jeśli sprzedawca udowodni, że kociołek wyprodukowano w Europie (zwłaszcza w jednym z krajów Unii Europejskiej). Niech poda adres odlewni. 😉

kociołek

Zastanawia mnie kolejna informacja: „Kociołki wykonane metodą ciśnieniowego odlewu płynnego żeliwa (a nie metodą mechanicznego wytłaczania kształtu). Gwarantuje to długotrwałe zachowanie formy, a dno nie ulega wybrzuszeniu.” A co to za bzdura? To odlew żeliwny może utracić formę? W sensie, że kondycję czy kształt? 😀 Że niby ta metoda „ciśnieniowa” zapewnia ową trwałość? Dno kociołka żeliwnego może się… wybrzuszyć? W którą stronę? 😀 A ta „metoda ciśnieniowego odlewu płynnego żeliwa” to… jakaż to? To jasne, że aby cokolwiek odlać musi to być w płynie. Stop. Źle to napisałem. Żeby powstał odlew… Rozumiem, że informacja, iż żeliwo wtłacza się do form „ciśnieniowo”, ma nam podpowiadać, że proces produkcji jest wysoce zautomatyzowany (bo na masową skalę). To nie jest produkt jakiejś tam małej odlewni żeliwa, lecz… Od kiedy to masówka = jakość? Kto to napisał? Trzymajcie mnie! 🙂

Smród, kwas i spalenizna…

Jak już napisałem w pierwszej odpowiedzi na Twój „apel o pomoc”, nie byłem przy tym, więc będę troszkę zgadywał. Co poszło nie tak? Hm. Chyba wszystko. Nie skorzystałeś z moich rad. Nie wiem, skąd zaczerpnąłeś informacje. Sprzedawca rozpowszechnia jakiś przepis, ale jakby nie dostrzega różnicy między kociołkiem powlekanym a tym bez powłoki emaliowej. Nie korzystałbym z rady, która brzmi „pieczemy prażone 1,5 godziny, im mniejszy ogień tym dłużej trzeba trzymać na ogniu„. W domyśle co? Im większy ogień tym trzeba krócej? Tak. Ale co? Szybciej potrawa będzie gotowa? Nie. Masz rezultat. Im większy ogień tym… spalenizna murowana! 😀

kociołek

Kociołek emaliowany. Po co smalec? Po co te liście kapusty? Skoro zaprawiałeś mięso wcześniej, powinieneś dodać także nieco oleju roślinnego. Napakowałeś produktów po brzegi, skręciłeś kociołek i… do ogniska… Wyobrażam sobie. 😀 A ognisko widoczne z ziemskiej orbity? Pomijając wątpliwą jakość naczynia, po prostu udowodniłeś, że nawet w emaliowanym naczyniu też przypalić potrawę da się. 😀

Potrawa z kociołka emaliowanego

Spróbuj zaprawić kilogram karkówki pokrojonej w porcje wielkości pudełka zapałek… Czyli zapraw mięso olejem roślinnym, octem winnym, trochę kropli sosu sojowego, z dodatkiem czosnku i najpospolitszej przyprawy do mięsa wieprzowego, wymieszaj i odstaw na 2-3 godziny do lodówki (lub do dnia następnego). Rozpal malusieńkie ognisko w ogrodzie na przenośnym stalowym palenisku (jak to robię ja). Możesz użyć węgla drzewnego do grilla (utrzyma żar pod kociołkiem, ew. sprawi nieco ognia). Włóż to mięso do Twojego emaliowanego kociołka żeliwnego (odpowiednio umytego ), dodaj kilka talarków świeżej cebuli, ew. kilka krążków marchwi i… to wszystko.

kociołek

Mięso nasączyłeś już olejem, octem i sosem sojowym. Smalcu już nie dodawaj! Dodałeś przyprawy wcześniej. Potrawę ostatecznie dosmaczasz już w trakcie. Przykryj kociołek pokrywą, ale zostaw sobie możliwość doglądania. Mięso, cebula i marchew w trakcie smażenia (raczej: procesu duszenia i gotowania) oddadzą całą zawartość wody i płynów z dodanych przypraw. Pieczarki też mają sporo wody w sobie. Emalia zabezpiecza przed przypaleniem, ale jak się uprzesz… Za dużo ognia, za mało płynów, za mało uwagi, za długo na ogniu… No i ten smalec… Przypalić potrawę? Jaki problem? 😀

kociołek

Kociołek rzymski

Najpierw sprawdź swoje umiejętności kulinarne przyrządzając potrawy proste, jedno- lub dwuskładnikowe, w małej ilości. Trening czyni mistrza. Umiejętności się zdobywa. Często najtrudniejsze jest to, co dla wielu pozornie wydaje się prościzną. I nie traktuj pewnych informacji dosłownie. Bo to, że kociołek służy do przygotowywania potraw na ognisku, oznacza tylko rodzaj paleniska. Tak naprawdę im mniej ognia tym lepiej. Ognisko rządzi się swoimi prawami. Musisz być przy nim. Musisz kontrolować sytuację.

Kociołek znany jest od czasów rzymskich. W taki sposób legionista pichcił strawę w oczekiwaniu na potyczkę lub po niej. Kociołek był z brązu, miał krótkie nóżki. Wystarczyło rozpalić pod nim mały płomień z patyczków. Pod tym żeliwnym też to wystarczy. Mój kociołek nie jest emaliowany. Emalia jest dla leniwych, którzy nie lubią przygotowywania kociołka, potem szorowania, konserwacji… Emaliowany też musisz zakonserwować. Sama emalia tego nie wymaga, ale powłoka zewnętrzna już tak.

kociołek żeliwny

Będąc legionistą do boju poszedłbyś głodny. Twoi towarzysze pewnie też. A zapewniałeś ich, że znasz się i wiesz, co robisz. 🙂

2 thoughts on “Po otwarciu kociołka jeden smród, kwas i spalenizna

  • 2019-03-01 at 11:34
    Permalink

    Smród kwas i spalenizna… Ha, ha! Ciekawe, co się tam znalazło w tym kotle? Ja zrobiłem raz niby pieczonki w kociołku chyba ze dwa lata temu. Wypaliłem tylko z olejem, więc też nie wiem, czy dobrze. Po jakimś czasie bez szorowania zapakowałem kapusty, kiełbasy, ziemniaków, przyprawy, trochę boczku… Zrobiłem na małym ogniu i nawet smakowało, mimo że nieco czuć było zjełczały olej, bo od wypalania do gotowania minęło kilka tygodni… Teraz postanowiłem zrobić to, jak Mistrz poleca. Mam nadzieje, że nie napiszę za jakiś czas, że smród, kwas i spalenizna 😀 Pozdrawiam Piotrze

    Reply
    • 2019-03-01 at 13:14
      Permalink

      Witam serdecznie. Pośpiech, brak uwagi, powierzchowność… A błędy przytrafiają się wszystkim. Ale przecież tyle razy opisałem te czynności, tyle zdjęć, że czasami dziwię się, że… ktoś jest czymś zaskoczony. Zwłaszcza swoimi działaniami. 🙂 Nigdzie nie napisałem, że kociołek żeliwny wystarczy zaimpregnować raz i spokój. Nigdzie nie napisałem, że przed przygotowaniem potrawy kociołek żeliwny nie wymaga szorowania. Kociołek żeliwny to typowe naczynie biwakowe, więc estetyka przyrządzania potrawy w takim „kocmołuchu” nie musi odpowiadać wszystkim. Kociołek tylko raz użyty już nie wygląda ślicznie. Mówię o jego wyglądzie zewnętrznym. Natomiast w środku powinien być czysty! Czysty nie oznacza jednak, że w stanie lśniącym, połyskującym, pachnący świeżością. Takiego stanu nie osiągniesz. Czysty tzn. pozbawiony resztek przypaleń, resztek oleju, którym był ostatnio impregnowany (ostatnio, czyli po ostatnim użyciu). Czysty, ale nadal żeliwnym, w kolorze szarym, stalowym, raczej matowym, z odbarwieniami… W kolorze raczej mało zachwycającym i na pewno estetycznie nieprzypominający typowego wnętrza dowolnego garnka kuchennego ze stali. Nawet po godzinie intensywnego szorowania piaskiem i druciakiem, płukania wodą, ponownego szorowania, kolejnego płukania… wnętrze kociołka żeliwnego nie będzie czyste idealnie. Jeśli przetrzesz wnętrze (nawet tak intensywnie szorowane) ręczniczkiem papierowym to i tak ręcznik zmieni barwę. Choćby dlatego, że żeliwo brudzi. Poza tym jest porowate, więc zawsze papier coś zbierze… Nie ma co się tym przejmować. Taka już uroda biwakowania. Dobrze zaimpregnowany kociołek żeliwny, zawsze dobrze konserwowany po użyciu i zawsze dobrze wyszorowany przed użyciem jest gwarantem dobrego smaku przyrządzanych w nim potraw. Hm. Potem największe znaczenie ma tylko właściwy (!) dobór składników i przypraw. Sukces gwarantowany zawsze i to przy nieznacznym udziale umiejętności kucharza. 🙂 Wystarczy rozwaga i cierpliwość.
      Pozdrawiam również!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × two =

Więcej w Rozmaitości
Mycie naczyń emaliowanych
Jak pielęgnować naczynia żeliwne emaliowane

Nie tylko żeliwne... Naczynia kuchenne powleka się wewnętrzną warstwą ochronną...

czajnik-zeliwny-do-parzenia-herbaty
Czajniczek żeliwny do parzenia herbaty

Po dłuższej przerwie w pisaniu bloga, wynikającej z kilku ważnych...

Zamknij